niedziela, 28 lutego 2010

Cała Polska czekała na ten wieczór od 38 lat! Justyna Kowalczyk nie bez kozery zwana "Królową nart" po morderczym biegu i wspaniałym finiszu pokonała Marit Bjoergen i zdobyła złoty medal w biegu na 30 km!

Ten finisz był bardziej emocjonujący i kosztujący więcej nerwów niż każdy horror! Uparta Bjoergen nie chciała odpuścić, ale Polka wspaniale pracowała kijkami i prawą nogą! Bjoergen niespodziewanie zmieniła taktykę i zamiast odpychać się wzorem Polki i pracować jedną nogą, zaczęła biec dwiema, a to okazało się wolniejsze! Justyna wpadła na metę, wiedziała, że o te parę centymetrów była pierwsza - padła ze zmęczenia, ale z uśmiechem na twarzy! Marit Bjoergen podjechała do niej i w ramach gratulacji poklepała "Królową nart" po plecach.

30 km stylem klasycznym to ulubiony dystans Justyny Kowalczyk! Liderka Pucharu Świata była jedną z faworytek do zwycięstwa, ale Marit Bjoergen również woli biegać klasykiem, niż stylem łyżwowym i robiła wszystko, by zdobyć czwarty złoty medal w Vancouver!

To Norweżka zainicjowała atak na podbiegu i mieliśmy już w głowach czarne myśli związane ze wspomnieniami z biegu łączonego, gdy na lekkim podbiegu Bjoergen "depnęła" i pokazał plecy konkurentkom, w tym Justynie. Justyna zrobiła wszystko, żeby ta historia się nie powtórzyła. Szarpnęła z całych sił, by zbliżyć się do Marit. Na 8 km przed metą Justyna Wielka jak Kasina Wielka traciła do silnej rywalki pięć sekund. Na zjeździe Polce udało się zniwelować przewagę podczas, gdy strata innych wielkich faworytek - Saarinen i Steiry urosła do 25 sekund. Bjoergen i Kowalczyk tak były zajęte szaloną gonitwą, że na pięć kilometrów przed metą zrezygnowały ze zmiany nart! Spojrzały na siebie, wiedziały, że gdyby któraś z nich to zrobiła, raczej oddałaby "złoto" bez walki.

Na ostatnich dwóch kilometrach Justyna miała jeden kłopotliwy moment, a drugi krytyczny. Najpierw próbowała wyrzucić gogle, by jej nie przeszkadzały. Te jednak pechowo uczepiły się rzepem jej warkocza i musiały przeszkadzać, tymczasem nie było czasu by oderwać rąk od tytanicznej pracy kijkami w pogoni za rywalką. Na szczęście gogle same się odczepiły. Serca w domach Polaków zadrżały jeszcze bardziej, gdy na ostatnim kilometrze, na wirażu w lewo przy podbiegu Kowalczyk potknęła się i o mały włos nie upadła! Całe szczęście góralka z Kasiny utrzymała równowagę, a za moment przypuściła atak! Włączyła piąty bieg i na kilkanaście metrów oderwała się od Bjoergen. Polscy kibice szaleli. Ale na radość było za wcześnie. Marit Bjoergen jest wytrawną biegaczką. Nie tylko startuje, ale jest już instruktorką młodych narciarek. Wytrzymała ten atak, a gdy zaczął się finisz sama przypuściła swój własny, wydawało się jej, że decydujący. Bjoergen pracowała całym ciałem, o głowę wyższa Kowalczyk nie dawała się. Emocje były większe, niż przy rzutach karnych w ważnym meczu piłkarskim!

- Najwyżej padnę zemdlona ze zmęczenia, ale przytomna nie odpuszczę - zapowiadała przed biegiem Justyna i słowa dotrzymała!

Wprowadziła w szampański nastrój całą Polskę, wygrywając o kilka centymetrów! W przeliczeniu na czas - zaledwie o trzy dziesiąte sekundy!

Brązowy medal przypadł Fince Aino-Kaisie Saarinen.

Słowa uznania należą się też Kornelii Marek, która zajęła znakomite 11. miejsce, choć startowała dopiero z 47. numerem. Po 12 kilometrach na czele znalazło się 13 zawodniczek. Oprócz aktywnej od początku Justyny i Norweżek Steiry, a także Bjoergen niespodziewanie znalazła się tam Marek! Kornelia konsekwentnie nie zmieniała nart, do których dochodziło po 10 i 20 km.

13-osobowa grupa rozerwała się za sprawą ataku Steiry, która później nie wytrzymała i przegrała walkę o brąz.

"Królowa nart" z Kasiny Wielkiej zdobyła już srebrny medal w sprincie i rzutem na taśmę brązowy w biegu łączonym 2x7,5 km. Zarówno Justyna, jak i jej trener Aleksander Wierietielny, a także tysiące kibiców mieli apetyty na więcej! W sobotę, 27 lutego, dzień przed zamknięciem IO w Vancouver zostały zaspokojone!

Bieg na 30 km stylem dowolnym kobiet

1. Justyna Kowalczyk (Polska) - 1:30:33.7
2. Marit Bjoergen (Norwegia) - + 0.3
3. Aino-Kaisa Saarinen (Finlandia) - + 1:05.2
4. Evi Sachenbacher-Stelle (Niemcy) - +1:19.2
5. Masako Ishida (Japonia) - +1:22.8
6. Charlotte Kalla (Szwecja) - +1:23.9
7. Therese Johaug (Norwegia) - +1:27.6
8. Krsitin Steira (Norwegia) - +1:30.7
9. Anna Olsson (Szwecja) - +2:26.6
10. Karine Laurent-Philippot (Francja) - +2:37.7
11. Kornelia Marek (Polska) - +2:41.7
....
25. Sylwia Jaśkowiec (Polska) - +4:25.4
....
29. Paulina Maciuszek (Polska) - +5:58.0

W meczu 18. kolejki ekstraklasy PGE GKS Bełchatów pokonał Wisłę Kraków 1-0. Mistrzowie Polski, grając bez kontuzjowanego Pawła Brożka, nie byli w stanie pokonać Łukasza Sapeli, a Dawid Nowak do siatki trafił już w 3. min i punkty zostały w Bełchatowie. Wisła ma już tylko dwupunktową przewagę nad Legią.

Jesienią w Sosnowcu Wisła rozbiła bełchatowian 3-0. Ta sromotna porażka do dzisiaj tkwiła w głowie ekipy Rafała Ulatowskiego. Piłkarze GKS-u grali mądrze taktycznie, przez większość meczu wysokim pressingiem, a najważniejsze, że już w 3. minucie strzelili gola. Po akcji lewym skrzydłem i dośrodkowaniu Małkowskiego pozostawiony bez opieki Dawid Nowak z 6 m zagłówkował w lewy róg i Mariusz Pawełek musiał sięgać po piłkę do siatki!

PGE GKS BEŁCHATÓW - WISŁA KRAKÓW 1-0 (1-0)

Bramka:

1-0 Nowak (3. głową z podania Małkowskiego)

PGE/GKS Bełchatów: Łukasz Sapela - Jakub Tosik, Dariusz Pietrasiak, Mate Lacić, Jacek Popek - Tomasz Wróbel (90. Krzysztof Janus), Patryk Rachwał, Mateusz Cetnarski (76. Kamil Poźniak), Maciej Małkowski (85. Zbigniew Zakrzewski) - Dawid Nowak, Mariusz Ujek.

Wisła Kraków: Mariusz Pawełek - Pablo Alvarez, Arkadiusz Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek - Rafał Boguski, Radosław Sobolewski (85. Krzysztof Mączyński), Junior Diaz, Andraż Kirm - Tomas Jirsak (70. Issa Ba), Georgi Christow.

Żółte kartki: Maciej Małkowski, Mariusz Ujek, Jakub Tosik, Jacek Popek, Zbigniew Zakrzewski (GKS) oraz Radosław Sobolewski, Junior Diaz, Andraż Kirm (Wisła).

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów 4500.

Nokaut w Trójmieście! Arka na sztucznej nawierzchni Stadionu Narodowego Rugby przegrała z Ruchem Chorzów aż 0-3! Gole dla gości strzelili Artur Sobiech, Marcin Zając i debiutujący w lidze Arkadiusz Piech.

Arka Gdynia - Ruch Chorzów 0-3 (0-1)

0-1 Sobiech 13.

0-2 Zając 52.

0-3 Piech 90+3

Żółta kartka - Arka Gdynia: Miroslav Bożok. Ruch Chorzów: Rafał Grodzicki, Łukasz Janoszka.

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa).

Arka Gdynia: Andrzej Bledzewski - Łukasz Kowalski, Maciej Szmatiuk, Mateusz Siebert, Robert Bednarek - Lubomir Lubenow (79. Tadas Labukas), Marcin Budziński, Bartosz Ława, Miroslav Bożok - Joel Tshibamba, Przemysław Trytko (68. Stojko Sakaljew).

Ruch Chorzów: Krzysztof Pilarz - Wojciech Grzyb, Rafał Grodzicki, Maciej Sadlok, Krzysztof Nykiel - Marcin Zając, Grzegorz Baran, Michał Pulkowski (79. Arkadiusz Piech), Łukasz Janoszka - Artur Sobiech (74. Maciej Scherfchen), Andrzej Niedzielan (90+2. Patryk Stefański)

Korona Kielce pokonała na własnym boisku drużynę Jagiellonii Białystok 1-0. Jedynego gola meczu strzelił w 19. minucie spotkania były obrońca "Jagi", Pavel Stano, wykorzystując podanie Ediego Andradiny.

Radość z gola i zwycięstwa zmąciła przykra wiadomość, jaka dotarła na stadion. W drodze na mecz na zawał serca zmarł jeden z fanów gospodarzy. Członkowie klubu kibica Korony wstrzymali się z dopingiem.

KORONA KIELCE - JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 1-0 (1-0)

Bramki: 1:0 Pavol Stano (19-głową).

Żółta kartka - Korona Kielce : Pavol Stano, Cezary Wilk, Hernani, Maciej Tataj. Jagiellonia Białystok: Igor Lewczuk.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 9˙476.

Korona Kielce: Zbigniew Małkowski - Artur Jędrzejczyk, Pavol Stano, Hernani, Nikola Mijailovic - Paweł Sobolewski, Cezary Wilk, Aleksandar Vukovic, Paweł Kaczmarek (46. Jacek Kiełb) - Krzysztof Gajtkowski (64. Maciej Tataj), Edi Andradina (89. Michał Zieliński).

Jagiellonia Białystok: Grzegorz Sandomierski - Igor Lewczuk (57. Dariusz Jarecki), Andrius Skerla, Thiago Rangel Cionek, Alexis Norambuena - Michał Renusz (29. Maycon), Hermes Soares, Bruno, Jarosław Lato (79. Remigiusz Jezierski) - Kamil Grosicki, Tomasz Frankowski

 

 

Polonia Bytom zremisowała na własnym boisku bezbramkowo ze Śląskiem Wrocław. Po słabej pierwszej połowie, drużyny w drugich 45 minutach stworzyły sobie sporo okazji do zdobycia bramki, ale bramki nie padły. Goście kończyli mecz w "10". Czerwoną kartkę za faul ujrzał Sebastian Dudek.

Polonia Bytom - Śląsk Wrocław 0-0

Składy wyjściowe:

Polonia Bytom: Skaba - Hricko, Killar, Klepczyński, Kotrys, Barcik, Bażik, Kuranty, Nowak, Tomasik, Podstawek

Śląsk Wrocław: Kelemen, Celeban, Fojut, Łukasiewicz, Pawelec, Wołczek, Ćwielong, Madej, Mila, Sztylka, Sotirović

Sędziuje Marcin Szulc (Warszawa)

Widzów 4˙500.

Polskie łyżwiarki szybkie były o mgnienie oka od awansu do finału, a więc zapewnienia sobie co najmniej "srebra". Przegrały jednak o 0.19 s. z Japonkami, ale w małym finale sensacyjnie pokonały USA o blisko dwie sekundy (1.56) i zdobyły brązowy medal! Polskie łyżwiarstwo czekało na ten moment 50 lat!

Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska (a także rezerwowa Natalia Czerwonka) przejdą do historii polskiego sportu! Nikt na nie nie stawiał, a one po wspaniałej jeździe sprawiły sensację!

W półfinale dystans 2400 m zaczęły w słabszym od Japonek tempie. W pewnym momencie Masako Hozumi, Nao Kodaira i Maki Tabata były szybsze nawet o 1,48 s. W końcówce jednak przewaga ekipy z Kraju Kwitnącej Wiśni zaczęła bardzo szybko topnieć. Niestety dla Polek, na mecie zostało z niej 0,19 s.

Nasz zespół nie zniechęcił się i walczył wspaniale ze znacznie wyżej notowanymi Amerykankami. Historia z półfinału w Richmond Olympic Oval powtarzała się. Znowu lepiej jechały rywalki, ale "Biało-czerwone" znakomicie rozłożyły siły i na ostatnim okrążeniu dołożyły Amerykankom aż o 1.56 sekundy! Polki po raz pierwszy wyszły na prowadzenie - o 0.16 sekundy - na pół okrążenia przed metą. Prowadziła je wtedy wspaniale Złotkowska. Nasze dziewczyny wygrały dzięki temu, że jechały razem, podczas gdy trzecia z Amerykanek osłabła, a liczy się czas ostatniej na mecie!

Wyścig drużynowy na 2,4 km kobiet

1. Niemcy

2. Japonia

3. Polska (Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska, Natalia Czerwonka)

 

Hokeiści Finlandii zdobyli brązowy medal igrzysk olimpijskich w Vancouver. W meczu o trzecie miejsce pokonali Słowację 5-3 (1-0, 0-3, 4-0).

Na minutę przed końcem meczu Słowacy wycofali bramkarza, ale szósty zawodnik na tafli nie doprowadził do remisu i dogrywki, a Finowie, po błędzie rywali, przejęli krążek i posłali go do pustej bramki.

W niedzielnym finale spotkają się Kanada i USA.

Finlandia - Słowacja 5-3 (1-0, 0-3, 4-0)

Bramki: dla Finlandii - Sami Salo (19), Niklas Hagman (46), Olli Jokinen - 2 (47, 49), Valtteri Filppula (59); dla Słowacji - Marian Gaborik (30), Marian Hossa (36), Pavol Demitra (39).

Kary: Finlandia - 14, Słowacja - 18 min

 

Złoty medal olimpijski w czwórce bobslejowej zdobyli Amerykanie z pilotem Stevem Holcombem. Drugie miejsce zajęła osada Niemiec prowadzona przez Andre Langego, a trzecie Kanadyjczycy z pilotem Lyndonem Rushem. Polacy pod wodzą Dawida Kupczyka zajęli 14. miejsce.

Amerykanie, mistrzowie świata z ubiegłego roku, prowadzili po dwóch pierwszych przejazdach. Na drugiej pozycji byli Kanadyjczycy, a na trzeciej Niemcy. Polacy byli sklasyfikowani na 14. miejscu. W dwóch kolejnych próbach uzyskali podobne czasy i tę pozycję utrzymali w klasyfikacji końcowej.

Wyniki czwórek bobslejowych:

1. USA I 3.24,46 (50,89/50,86/51,19/51,52)

(Steven Holcomb, Justin Olsen, Steve Mesler, Curtis Tomasevicz)

2. Niemcy I 3.24,84 (51,14/51,05/51,29/51,36)

(Andre Lange, Alexander Roediger, Kevin Kuske, Martin Putze)

3. Kanada I 3.24,85 (51,12/51,03/51,24/51,46)

(Lyndon Rush, Chris Le Bihan, David Bissett, Lascelles Brown)

..............

14. Polska I 3.28,53 (51,94/51,96/52,35/52,28)

(Dawid Kupczyk, Michał Zblewski, Marcin Niewiara, Paweł Mróz)

 

 

Kanada zdobyła złoty medal olimpijski w curlingu mężczyzn. Drugie miejsce zajęli Norwegowie, na trzeciej pozycji uplasowali się Szwajcarzy. To był trzynasty złoty medal wywalczony przez reprezentację gospodarzy w Vancouver.

Kanadyjczycy obronili tytuł wywalczony cztery lata temu, gdy w finale w Pinerolo wygrali 10:4 z Finlandią. Brązowy medal zdobyli wtedy Amerykanie, po zwycięstwie nad Wielką Brytanią 8:6.

Cztery lata po igrzyskach w Turynie wysoką formę z tej czwórki zaprezentowali tylko Kanadyjczycy. Amerykanie zajęli dziesiąte miejsce, Finów zabrakło na igrzyskach.

Kanadyjczycy, którzy byli faworytami turnieju, w finale pokonali Norwegów 6:3. W spotkaniu o brązowy medal Szwajcarzy wygrali ze Szwedami 5:4.

Wyniki turnieju curlingu mężczyzn:

finał:

Kanada - Norwegia 6:3

o 3. miejsce:

Szwajcaria - Szwecja 5:4

Końcowa kolejność:

1. Kanada

2. Norwegia

3. Szwajcaria

4. Szwecja

5. Wielka Brytania

6. Niemcy

7. Francja

8. Chiny

9. Dania

10. USA

Adam Małysz z ogromną, niemal 25 punktową, przewagą wygrał sobotni konkurs Pucharu Kontynentalnego na skoczni w Wiśle-Malince (HS 134). Najlepszy polski skoczek dwukrotnie uzyskał 126,5m.

Na drugim miejscu uplasował się Manuel Fettner (122,5 i 121m), a trzeci był Kamil Stoch (122,5 i 119m).

W czołówce konkursu znaleźli się także Stefan Thurnbichler (120,5 i 120m) oraz Severin Freund (121 i 116,5m).

Pozostali polscy skoczkowie spisali się słabiej. Na 11. miejscu sklasyfikowany został Rafał Śliż (120,5 i 112,5m), 14. był Stefan Hula (120 i 110,5m), 15. Łukasz Rutkowski (122 i 110m), a 17. Marcin Bachleda (114,5 i 115,5m).

W finałowej 30. znaleźli się jeszcze Grzegorz Miętus (113 i 110m - 24. miejsce) oraz Klemens Murańka (113 i 109,5m - 25. pozycja).

Zupełnie zawiedli dziś m.in. Krzysztof Miętus (40. lokata) czy Maciej Kot, który był dopiero 52.

 

Niestety, z powodu silnego wiatru niedzielny konkurs Pucharu Kontynentalnego w Wiśle-Malince został odwołany.

Od rana dziś w Wiśle bardzo mocno wiało. Najpierw odwołana została seria próbna, która miała rozpocząć się o 11:00.

Początek pierwszej serii konkursowej był dwukrotnie przesuwany, najpierw na godzinę 12:30, następnie na 13-tą, jednak pogoda nie pozwoliła dziś na bezpieczne skakanie w Wiśle. Wiatr w porywach dochodził nawet do 12 m/s.

Kolejny konkurs Pucharu Kontynentalnego już za tydzień, na nowej skoczni w Oslo (HS 134).

sobota, 27 lutego 2010

Dziękuję wszystkim za głosowanie w pierwszej sondzie na moim blogu! Zachęcam do dalszego głosowania. Odwiedzasz SPORTCLUB? Zagłosuj! Wyraź swoje zdanie! Tutaj Masz szansę!

Pytanie brzmiało: Czy podobają Ci się artykuły na sportclub.blox.pl ?

Oto wyniki:

DZIĘKUJĘ ZA ZAUFANIE! Wciąż staram się rozwijać treść bloga.

 

Oto kolejna sonda:

W ten weekend rusza runda wiosenna polskiej EKSTRAKLASY.

Kto zostanie mistrzem Polski w piłce nożnej w tym sezonie?

Wypowiedz się! Wyraź swoje zdanie! Ankieta w bocznej szpalcie bloga. Zapraszam do głosowania!

18:04, slawunio77 , Inne
Link Dodaj komentarz »

Piłkarze Lechii Gdańsk na inaugurację wiosny bezbramkowo zremisowali z Odrą Wodzisław, choć sytuacji do zdobycia gola mieli co niemiara. Biało-zieloni kończyli mecz w "10" po głupim zachowaniu Pawła Nowaka.

Odra w przerwie zimowej zupełnie przemeblowała skład (aż 10 nowych piłkarzy) i miała być jedną z rewelacji wiosny. Na razie nic nie wskazuje na to, aby taki scenariusz miał się sprawdzić. Wodzisławianie zaprezentowali się beznadziejnie i przez cały mecz nie potrafili sklecić choćby jednej przemyślanej akcji. Tym bardziej szkoda, że Lechia nie potrafiła wykorzystać słabości rywala.

Po wykluczeniu Pawła Nowaka (druga żółta kartka za symulowanie faulu) Lechia broniła remisu. Z powodzeniem, choć gdańszczanie długo zapewne będą rozpamiętywać zmarnowaną okazję Pietrowskiego z 90 minuty.

Odra natomiast w kiepskim stylu rozpoczęła kampanię obrony ekstraklasy. Ekipa Marcina Bosza ma tylko 12 punktów i 12 meczów, aby wygrzebać się z dna. Z taką postawą, jak w spotkaniu z Lechią na pewno nie obroni się przed spadkiem.

ODRA WODZISŁAW - LECHIA GDAŃSK 0-0

Odra: Arkadiusz Onyszko - Robert Kłos, Stanislav Velicky, Marcin Dymkowski, Filip Luksik (80. Jakub Grzegorzewski) - Piotr Piechniak, Marcin Malinowski, Mauro Cantoro (60. Aleksander Kwiek), Bartłomiej Chwalibogowski (46. Robert Kolendowicz) - Daniel Bueno, Brasilia.

Lechia: Paweł Kapsa - Krzysztof Bąk, Sergejs Kozans, Hubert Wołąkiewicz, Rafał Kosznik - Piotr Wiśniewski, Paweł Nowak, Łukasz Surma, Olegs Laizans (62. Marcin Pietrowski), Paweł Buzała (73. Ivans Lukjanovs) - Tomasz Dawidowski (85. Marcin Kaczmarek).

Sędzia: Mariusz Trofimiec (Kielce). Żółta kartka - Odra: Robert Kolendowicz. Lechia: Sergejs Kozans, Paweł Nowak, Tomasz Dawidowski. Czerwona kartka za drugą żółtą - Lechia Gdańsk: Paweł Nowak (75). Widzów 4˙500.

http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/10,91668,7607548,18__kolejka__Odra___Lechia_0_0__Skrot_meczu.html

 

Inauguracja gier wiosennych na stadionie Hutnika Kraków - gdzie wiosną piłkarze Cracovii będą grać jako gospodarze - dla "Pasów" okazała się niezbyt udana. Legia natomiast zdobyła trzy punkty, które mogą znaczyć dla niej więcej niż się wydaje.

Od 26. minuty Legia musiała grać w dziesiątkę. Dickson Choto ujrzał żółtą kartkę za niesportowe zachowanie, ale nie potrafił się z tym pogodzić i ujrzał też czerwony kartonik za niepotrzebną gestykulację w kierunku arbitra liniowego.

Mecz rozegrano na stadionie w Nowej Hucie, gdyż obiekt Cracovii jest obecnie przebudowywany. Na nowohuckim obiekcie rozgrywano w przeszłości mecze najwyższej ligi piłkarskiej, gdy w latach 90. grał w ekstraklasie Hutnik (obecnie w III lidze).

Cracovia - Legia Warszawa 1-2 (1-0)

1-0 Pawlusiński 10.

1-1 Szałachowski 69.

1-2 Grzelak 71.

Cracovia: Marcin Cabaj - Łukasz Mierzejewski (79. Krzysztof Kaliciak), Łukasz Tupalski, Marek Wasiluk, Łukasz Derbich - Mariusz Sacha, Piotr Polczak, Alexandru Suvorov, Arkadiusz Baran (64. Mateusz Klich), Dariusz Pawlusiński (79. Wojciech Łuczak) - Radosław Matusiak.

Legia: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Wojciech Szala, Dickson Choto, Jakub Wawrzyniak - Miroslav Radović, Ariel Borysiuk (75. Piotr Giza), Maciej Iwański, Maciej Rybus (67. Sebastian Szałachowski) - Bartłomiej Grzelak, Marcin Mięciel (35. Tomasz Kiełbowicz).

Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin). Żółta kartka - Cracovia Kraków: Arkadiusz Baran, Łukasz Mierzejewski, Łukasz Tupalski. Legia Warszawa: Dickson Choto, Wojciech Szala, Jakub Rzeźniczak, Ariel Borysiuk. Czerwona kartka - Legia Warszawa: Dickson Choto (26. - niesportowe zachowanie). Widzów: 5˙000.

http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/10,91843,7607908,18__kolejka__Cracovia___Legia_1_2__Skrot_meczu.html

Amerykanie rozbili Finów w 13 minut pierwszej tercji i dzięki zwycięstwu 6-1 w wielkim stylu awansowali do wielkiego finału. W drugim półfinale olimpijskiego turnieju hokejowego Kanada pokonała Słowację 3-2, ale musiała o awans walczyć do ostatnich sekund! Bohaterem meczu bramkarz Roberto Luongo z Vancouver Canucks. W niedzielę o godz. 21 Kanada o złoto zagra z USA. Słowacy z Finami o brąz zmierzą się o 4 nad ranem (również w niedzielę).

Tego się nikt nie spodziewał. Odmłodzony amerykański zespół zmiażdżył Finów już w pierwszej tercji. W 13. minucie po golu Paula Stastny'ego reprezentacja Stanów Zjednoczonych prowadziła już 6-0! Doświadczeni Finowie, którzy we wcześniejszych meczach imponowali grą w defensywie, tym razem byli tylko tłem dla rywali. Amerykanie narzucili zabójcze tempo, a byli przy tym niesamowici skuteczni (6 goli na 13 strzałów). Zszokowani Finowie nie mogli otrząsnąć się i tracili kolejne bramki.

20 sekund przed końcem "Lu" wspaniałą interwencją powstrzymał swego kolegę klubowego Pavola Demitrę, który wydawało się, że dobija na pustą bramkę i musi trafić! Na drodze stanął mu jednak Roberto i 20 tys. ludzi wyartykułowało głośne "Luuuuu"!

Roberto Luongo, czyli bohater całej Kanady, zrodził się ze związku Irlandki z Włochem. Dwóch młodszych synów państwa Luongo - Leo i Fanio uprawia również hokej, zgadnijcie na jakiej pozycji? Są też bramkarzami.

USA - FINLANDIA 6-1 (6-0, 0-0, 0-1)

Bramka: 1-0 Ryan Malone (2.04), 2-0 Parise - Stastny - Rafalski (6.22 w przewadze), 3-0 Johnson (8.36 w przewadze), 4-0 Kane (10.08), 5-0 Kane (12.31), 6-0 Stastny (12.46), 6-1 Miettinen (54.46 w przewadze).

Kary: USA - 6, Finlandia - 20.

Kanada - Słowacja 3-2 (2-0, 1-0, 0-2)

 

Polskie panczenistki Katarzyna Bachleda-Curuś, Natalia Czerwonka, Katarzyna Woźniak i Luiza Złotkowska awansowały do sobotniego półfinału wyścigu drużynowego na dochodzenie. W półfinale walczyć będą z Japonkami. W drugim wyścigu półfinałowym spotkają się USA i Niemcy.

Polki (rezerwową była Czerwonka) pojechały znakomicie, eliminując w 1/4 finału Rosjanki. Uzyskały czas 3.02,90, natomiast Rosjanki były gorsze o 1,96 s. Czas biało-czerwonych był piątym piątkowym wynikiem. Szybciej pojechały Japonki, z którymi Polki rywalizować będą w półfinale, Niemki oraz Amerykanki i Kanadyjki w czwartej, ostatniej parze. W turnieju olimpijskim w Richmond Olympic Oval wystartowało osiem najlepszych drużyn światowego rankingu.

Bieg drużynowy kobiet jest rozgrywany na igrzyskach po raz drugi w historii. W składzie każdego zespołu są cztery zawodniczki, ale jedna z nich to rezerwowa. Zespoły startują z przeciwległych stron toru i mają do pokonania sześć okrążeń (mężczyźni osiem). Liczy się czas ostatniej zawodniczki.

 

Reprezentacja Szwecji triumfowała drugi raz z rzędu w olimpijskim turnieju curlingu kobiet. W finale w Vancouver pokonała Kanadę 7:6 po dogrywce. Brązowy medal wywalczyły Chiny, po zwycięstwie ze Szwajcarią 12-6.

Kierowane przez 43-letnią Anette Norberg zawodniczki "Trzech Koron" powtórzyły osiągnięcie sprzed czterech lat. Na oczach 5600 kibiców, w tym szwedzkiej pary królewskiej, w finale pokonały drużynę gospodarzy. Szczególne powody do radości miała jej siostra Catherina Lindahl, która w piątek skończyła 40 lat.

 

 

30-letnia Holenderka Nicolien Sauerbreij zdobyła w Cypress Mountain złoty medal w snowboardowym slalomie gigancie równoległym. Srebrny medal przypadł Rosjance Jekatierinie Iliuszynie, a brązowy Austriaczce Marion Kreiner.

W finale spotkały się Sauerbreij i Iliuszyna. Holenderka, która niosła flagę Holandii podczas ceremonii otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich w Salt Lake City w 2002 roku, odrobiła stratę 0,2 s z pierwszego finałowego przejazdu i supremację udokumentowała w drugim. Wcześniej późniejsza złota medalistka rywalizowała z Niemką Seliną Joerg, która nie ukończyła przejazdu. To pierwszy medal dla Holandii w snowboardzie na tych igrzyskach. W sumie "pomarańczowi" zdobyli w Vancouver już cztery złote krążki.

 


Norwegia zdobyła złoty medal igrzysk w Vancouver w sztafecie biathlonistów. Drugie miejsce zajęła Austria, a trzecie Rosja.

Biegnący na ostatniej zmianie Norweg Ole Einar Bjoerndalen zdobył 11. medal olimpijski w karierze, w tym szósty złoty. Wcześniej w Vancouver był drugi w biegu na 20 km.

O srebrny medal rywalizowali Jewgienij Ustiugow i Sumann. Austriak długo biegł za plecami Rosjanina, ale skuteczniej finiszował. Czwarte miejsce zajęli Szwedzi, a piąte Niemcy, którzy wyjadą z Vancouver bez medalu w biathlonowych konkurencjach męskich.

 

 

Zaledwie kilkadziesiąt minut potrzebował 25-letni Charles Hamelin na wywalczenie dwóch tytułów mistrza olimpijskiego w short tracku. To pierwsze w historii tej dyscypliny sportu złote medale dla Kanady.

Po zwycięstwie na dystansie 500 m, Hamelin triumfował również w sztafecie. W składzie był m.in. jego młodszy brat Francois. Jako pierwsza z gratulacjami Charlesowi Hamelinowi pospieszyła jego narzeczona Marianne St Gelais, która zdobyła srebro na 500 m.

W piątkowym finale sztafet Kanadyjczycy pokonali Koreę Płd. i USA. W decydującym biegu na wąskim torze było aż 20 zawodników (pięć zespołów), co sprawiało wrażenie ogromnego chaosu. Poza podium znaleźli się Chińczycy, będący w cieniu swych rodaczek, które w short tracku sięgnęły po komplet złotych medali.

Wyniki olimpijskiego wyścigu sztafet na 5000 m w short tracku:
1. Kanada
(Charles Hamelin, Francois Hamelin, Olivier Jean, Francois-Louis Tremblay)
2. Korea Płd.
(Kwak Yoon-Gy, Lee Ho-Suk, Lee Jung-Su, Sung Si-Bak)
3. USA
(J.R. Celski, Travis Jayner, Jordan Malone, Apolo Anton Ohno)
4. Chiny
5. Francja
6. W. Brytania
7. Niemcy
8. Włochy
piątek, 26 lutego 2010

Odbyły się czwartkowe mecze rewanżowe 1/8 finału piłkarskiej Ligi Europy. Wielka sensacja w Rzymie! Wicelider Serie A, drużyna Romy, przegrała na własnym boisku z Panathinaikosem 2:3 i odpadła z rozgrywek!

Wynik spotkania na Stadionie Olimpijskim w Rzymie rozstrzygnął się w ciągu ostatnich pięciu minut pierwszej połowy spotkania. Roma prowadziła 1:0 po trafieniu doświadczonego norweskiego obrońcy Johna Arne Riise 1:0, ale tuż przed przerwą straciła trzy bramki! Dwie z nich zdobył francuski napastnik Djibrill Cisse! Włosi strzelili jeszcze jednego, honorowego gola po przerwie, ale na awans było już za późno.

Z rozgrywkami pożegnał się też Szachtar Donieck, który w poprzednim sezonie zdobył Puchar UEFA. Ukraińcy nie sprostali Anglikom z Fulham Londyn, remisując na własnym boisku 1:1. W pierwszym spotkaniu zwyciężyli rywale 2:1 i to oni przeszli do dalszych gier.

Emocji nie zabrakło też w Eindhoven. Zespół PSV pokonał Hamburg 3:2, ale odpadł z Ligi Europy, bo rywale zdobyli aż dwie bramki w meczu wyjazdowym.

Odpadł także inny holenderski zespół Ajax Amsterdam, który w Turynie bezbramkowo zremisował z Juventusem, ale tydzień temu przegrał ze "Starą Damą" na własnym stadionie 1:2.

Do 1/8 awansowała natomiast drużyna Ludovica Obraniaka OSC Lille. Francuzi w pierwszym meczu na własnym stadionie pokonali Fenerbahce Stambuł 2:1. W rewanżu turecki zespół w 35. minucie za sprawą Belozoglu był już w kolejnej rundzie. Jednak na pięć minut przed końcem meczu o awansie Lille przesądził gol strzelony przez Ramiego.

Aż dogrywki potrzebowali piłkarze Valencii do wyelimnowania FC Brugge. W pierwszym meczu 1:0 wygrał belgijski zespół. Valencia już w 1. minucie rewanżu wyrównała stan rywalizacji za sprawą bramki Maty. Jednak do końca regulaminowego czasu więcej goli nie padło i sędzia zarządził dogrywkę. Już siedem minut później bramkarza FC Brugge pokonał Hernandez. Ten sam piłkarz w 117. minucie ustalił wynki na 3:0.

Wysokie zwycięstwo odnieśli wicemistrzowie Belgii - Anderlecht Bruksela rozbił hiszpański Athletic Bilbao aż 4:0.

Wyniki czwartkowych meczów rewanżowych 1/16 finału Ligi Europy:

 

Anderlecht Bruksela - Athletic Bilbao 4:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Lukaku (4'), 2:0 Dominguez (28' sam.), 3:0 Juhasz (50'), Legear (68')

Wynik dwumeczu: 5:1 dla Anderlechtu

AS Roma - Panathinaikos Ateny 2:3 (1:3)

Bramki: 1:0 Riise (12'), 1:1 Cisse (40' karny), 1:2 Ninis (43'), 1:3 Cisse (45'), 2:3 de Rossi (67')

Wynik dwumeczu: 6:4 dla Panathinaikosu

Galatasaray Stambuł - Atletico Madryt 1:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Simao (63'), 1:1 Keita (66'), 1:2 Forlan (90')

Wynik dwumeczu: 3:2 dla Atletico

Olympique Marsylia - FC Kopenhaga 3:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Ben Arfa (43'), 2:0 Kone (62'), 3:0 Kone (78'), 3:1 Almeida (87')

Wynik dwumeczu: 6:2 dla Marsylii

PSV Eindhoven - Hamburger SV 3:2 (2:0)

Bramki: 1:0 Toivonen (2'), 2:0 Dzsudzsak (43'), 2:1 Petrić (46'), 2:2 Trochowski (79' karny), 3:2 Koevermans (90')

Wynik dwumeczu: 3:3, awans HSV dzięki golom na wyjeździe

Szachtar Donieck - Fulham Londyn 1:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Hangeland (33'), 1:1 Jadson (69')

Wynik dwumeczu: 3:2 dla Fulham

Unirea Urziceni - Liverpool FC 1:3 (1:2)

Bramki: 1:0 Fernandes (19'), 1:1 Mascherano (30'), 1:2 Babel (41'), 1:3 Gerrard (57')

Wynik dwumeczu: 4:1 dla Liverpoolu

Hapoel Tel Awiw - Rubin Kazań 0:0

Wynik dwumeczu: 3:0 dla Rubina.

Juventus Turyn - Ajax Amsterdam 0:0

Wynik dwumeczu: 2:1 dla Juventusu.

VfL Wolfsburg - Villarreal 4:1 (3:1)

Bramki: 1:0 Dżeko (10'), 2:0 Lopez (15' sam.), 2:1 Capdevila (30'), 3:1 Gentner (42'), 4:1 Grafite (64')

Wynik dwumeczu: 6:3 dla Wolfsburga.

SV Salzburg - Standard Liege 0:0

Wynik dwumeczu:3:2 dla Standardu.

Fenerbahce Stambuł - OSC Lille 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Belozoglu (35'), 1:1 Rami (85')

Wynik dwumeczu: 3:2 dla Lille.

Sporting Lizbona - Everton FC 3:0 (0:0)

Bramki: 1:) Veloso (64'), 2:0 Mendes (77'), 3:0 Fernandez (90')
Wynik dwumeczu: 4:2 dla Sportigu.

Valencia CF - FC Brugge 3:0 (1:0) po dogrywce

Bramki: 1:0 Mata (1'), 2:0 Hernandez (97' i 117')

Wynik dwumeczu: 3:1 dla Valencii.

Werder Brema - Twente Enschede 4:1 (3:1)

Bramki: 1:0 Pizarro (15' i 58'), 2:0 Pizarro (20'), 3:0 Naldo (27'), 3:1 de Jong (33')
Wynik dwumeczu: 4:2 dla Werderu.

Justyna Kowalczyk, Kornelia Marek, Paulina Maciuszek i Sylwia Jaśkowiec zajęły szóste miejsce w sztafecie 4x5 km na trasie w Whistler Olympic Park. Z dużą przewagą wygrały Norweżki. Srebrny medal zdobyły Niemki, a brązowy Finki.

Polki powtórzyły wynik z ubiegłorocznych mistrzostw świata w Libercu, gdzie zajęły wysokie 6. miejsce. Wówczas sprawiły miłą niespodziankę, a powtórzenie tego osiągnięcia w Vancouver jest dobrym rezultatem.

Liderka naszej sztafety Justyna Kowalczyk fantastycznie zaprezentowała się na drugiej zmianie. Gdy odbierała "pałeczkę" od Kornelii Marek była dziesiąta, ale już po pierwszym kilometrze odrobiła 20 sekund do prowadzącej Szwedki. Nasza trzykrotna medalistka olimpijska szybko dobiegła do prowadzącej grupy, w której były Norweżka, Niemka i Włoszka. Justyna wyprzedziła je i swój bieg zakończyła pierwsza z nieco ponad dwusekundową przewagą nad Włoszką i 10 sekundami zapasu przed Norweżką.

Wyniki biegu narciarskiego 4x5 km kobiet:

1. Norwegia 55.19,5

(Vibeke Skofterud, Therese Johaug, Kristin Stoermer Steira, Marit Bjoergen)

2. Niemcy strata 24,6

(Katrin Zeller, Evi Sachenbacher-Stehle, Miriam Goessner, Claudia Nystad)

3. Finlandia 30,4

(Pirjo Muranen, Virpi Kuitunen, Riitta-Liisa Roponen, Aino-Kaisa Saarinen)

4. Włochy 45,4

5. Szwecja 59,4

6. Polska 1.09,9

(Kornelia Marek, Justyna Kowalczyk, Paulina Maciuszek, Sylwia Jaśkowiec)

7. Francja 1.11,1

8. Rosja 1.41,4

9. Japonia 2.20,9

10.Kazachstan 3.03,8

 

Kanada zdobyła złoty medal w olimpijskim turnieju hokeja na lodzie kobiet w Vancouver. W finale zespół gospodarzy pokonał USA 2-0. Wcześniej w czwartek w meczu o brąz Finlandia wygrała po dogrywce ze Szwecją 3-2.

To trzeci z rzędu tytuł mistrzowski wywalczony przez Kanadyjki podczas zimowych igrzysk olimpijskich. W Salt Lake City przed ośmioma laty w decydującym spotkaniu pokonały Amerykanki 3-2, natomiast w Turynie w finale okazały się lepsze od Szwedek 4-1.

Kanada i USA to zespoły, które od lat między sobą rozstrzygają o tytułach mistrzowskich we wszystkich najważniejszych imprezach. Wyjątkiem był występ Szwecji w finale turyńskich igrzysk. Ostatnio w czempionacie globu dwukrotnie lepsze okazały się Amerykanki. W MŚ jeszcze się nie zdarzyło, żeby jakaś inna drużyna mogła rywalizować o złoty medal.

Kanada - USA 2-0 (2-0, 0-0, 0-0)

Bramki: Marie-Philip Poulin (14. i 17.)

Kary: Kanada - 12, USA - 10 min. Widzów: 16 805.

Końcowa klasyfikacja turnieju hokeja na lodzie kobiet:

1. Kanada

2. USA

3. Finlandia

4. Szwecja

5. Szwajcaria

6. Rosja

7. Chiny

8. Słowacja

 

Niemka Viktoria Rebensburg triumfowała w slalomie gigancie na olimpijskim stoku w Whistler. Srebrny medal zdobyła Słowenka Tina Maze, a brązowy - Austriaczka Elisabeth Goergl.

Zawody były przełożone ze środy. W pierwszym, środowym przejeździe, odpadła Agnieszka Gąsienica-Daniel, która nie ukończyła swojej próby. Dla 20-letniej Niemki to pierwszy sukces na seniorskiej arenie. Tym bardziej nieprawdopodobny, że po środowym, pierwszym przejeździe, zajmowała dopiero szóste miejsce.

 


Koreanka Kim Yu Na zdobyła złoty medal olimpijski w jeździe figurowej na lodzie w rywalizacji solistek. 19-letnia łyżwiarka, pomimo młodego wieku ma już na koncie trzy medale mistrzostw świata, w tym z najcenniejszego kruszcu, wywalczony w 2009 roku.

W swoim debiucie w MŚ w 2007 roku stanęła na najniższym stopniu podium. Trzecia była także rok później.

Jest pierwszą mistrzynią olimpijską z Korei Południowej w tej dyscyplinie. Zwyciężyła z najwyższą w historii notą 228,56 pkt.

Kim Yu Na

urodzona: 05.09.1990

wzrost/waga: 1,62 m/45 kg

osiągnięcia sportowe

igrzyska olimpijskie

1. miejsce - Vancouver, 2010

mistrzostwa świata

1. miejsce - 2009

3. miejsce - 2008

3. miejsce - 2007


Trener Legii Jan Urban długo nie wierzył w Donga Fangzhuo, ale na szczęście jeden ze sparingów oglądali właściciel klubu Mariusz Walter i prezes Leszek Miklas. Chińczyk będzie rewelacją Ekstraklasy, a Odrze nie pomoże wielki zaciąg transferowy. Ireneusz Serwotka nie wyciągnął żadnych wniosków z polityki Górnika i Cracovii sprzed roku...

NAJLEPSZE TRANSFERY

Dong Fangzhuo - swego czasu 25-letni napastnik wpadł w oko sir Alexa Fergusona. Ktoś powie, że o przejściu Chińczyka do Manchesteru United decydował marketing. Może w jakimś stopniu odgrywał rolę, ale zarazem zawodnik musiał coś w sobie mieć, iż Ferguson powiedział "yes". Na wypożyczeniu w drugiej lidze belgijskiej błyszczał skutecznością, a i w zimowych sparingach Legii pokazał, jakie bramki może strzelać.

Andreu Guerao Mayoral - ma już 26 lat, a ostatnio grał bardzo mało (w Sportingu Gijon w poprzednim sezonie tylko 6 meczów w Primiera Division, z czego 3 w podstawowym składzie). Szkoleniowiec Polonii, Jose Mari Bakero z pewnością wie, co robi. Może Inaki Astiz bez meczu w hiszpańskiej ekstraklasie być czołowym obrońcą w Polsce, może Mayoral zostać czołowym rozgrywającym.

Cleber - do polskiej ligi wraca 36-letni obrońca i śmiem twierdzić, że dalej będzie jednym z najsolidniejszych. Brazylijczyk pograł w Tereku Grozny (zarobiła na nim Wisła, sam trochę zarobił), a teraz znowu będzie znaczącym wzmocnieniem lidera. Co więcej Cleber nie tylko potrafi świetnie grać w defensywie, ale i strzelać gole (aż 10 w 65 meczach Ekstraklasy, ba - to właśnie ten zawodnik zdobył zwycięską bramkę dla "Białej Gwiazdy" z Barceloną).

Siergiej Kriwiec - jego trener z BATE dziwił się, że wybrał propozycję Lecha Poznań. Tym większe brawa dla "Kolejorza" za ten transfer. Rozgrywający z Białorusi ma dopiero 24 lata, a już spore doświadczenie. Szybko stanie się czołową postacią naszej Ekstraklasy, a będzie to tylko przystanek w drodze na Zachód.

Piotr Ćwielong - zdziwiony jestem, że Wisła lekką ręką pozbyła się jednego z najzdolniejszych piłkarzy. Ktoś powie, 23 lata to już nie talent, ktoś inny zwróci uwagę na fakt, że w 61 meczach ligowych strzelił tylko 8 bramek. Jednak w moim przekonaniu Ćwielong - podbudowany przez Ryszarda Tarasiewicza w Śląsku Wrocław - będzie kandydatem do kadry.

NAJGORSZE TRANSFERY

Mam wrażenie, że prezes Odry Wodzisław Irenuesz Serwotka nie wyciągnął właściwych wniosków z przykładów Górnika Zabrze i Cracovii sprzed roku, które zimą wydały mnóstwo pieniędzy na transfery, prowizje i płace, aby na koniec sezonu znaleźć się w strefie spadkowej ("Pasy" uratowały się tylko dzięki odebraniu licencji ŁKS-owi). Teraz Serwotka na kredyt chce zapewnić sobie utrzymanie, dzięki paradom Onyszki, podaniom Cantoro oraz bramkom Brasilii (doszli jeszcze Grzegorzewski, Kolendowicz, Kalu, Lukszik, Szalamberidze, Velicky, a na dniach Magdoń oraz Chmiest). Prorokuję, że już po pierwszych kilku kolejkach wszystko będzie jasne (proszę spojrzeć na kalendarz - Lechia u siebie, Legia na wyjeździe, Piast u siebie, Korona na wyjeździe, Lech u siebie, Bełchatów na wyjeździe).

18. kolejka
2010-02-26
Odra Wodzisław - Lechia Gdańsk 17:45
Cracovia - Legia Warszawa 20:00
2010-02-27
Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 14:45
PGE GKS Bełchatów - Wisła Kraków 16:15
Polonia Bytom - Śląsk Wrocław 17:00
Arka Gdynia - Ruch Chorzów 19:15
2010-02-28
KGHM Zagłębie Lubin - Piast Gliwice 14:45
Polonia Warszawa - Lech Poznań 17:00
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8