sobota, 25 czerwca 2011

Łukasz Kubot sprawił ogromną sensację w wielkoszlemowym turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie. Polak w meczu 3. rundy ograł rozstawionego z numerem dziewiątym Francuza Gaela Monfilsa 6:3, 3:6, 6:3, 6:3


29-letni Kubot po raz drugi w karierze osiągnął 1/8 finału w Wielkim Szlemie. Poprzednio udało mu się to przed rokiem w Australian Open. W Londynie zdobył 180 punktów do klasyfikacji tenisistów oraz zarobił 68 750 funtów.

Kolejnym przeciwnikiem Polaka w 1/8 finału będzie Hiszpan Feliciano Lopez, który nieoczekiwanie wyeliminował w piątek Amerykanina Andy'ego Roddicka (nr 8.) 7:6 (7-2), 7:6 (7-2), 6:4.

Kubot jest sklasyfikowany na 93. miejscu w rankingu ATP World Tour; do turnieju głównego przebił się przez trzy rundy eliminacji. Natomiast Monfils to obecnie numer osiem na świecie. Ich pojedynek rozpoczął się w piątek, ale przerwały go ulewne opady deszczu przy stanie 3:3 w trzecim secie.

Na otwarcie Francuz popełnił podwójny błąd serwisowy, chwilę później zaskoczył go długi return rywala i jego bekhend w odpowiedzi trafił w siatkę. To był pierwszy z czterech kolejnych gemów wygranych przez Kubota, który objął prowadzenie 1:0 na otwarcie czwartego seta.

Kluczowe dla losów tej partii było jedyne przełamanie serwisu Monfilsa w drugim gemie, dzięki któremu Polak zbudował później prowadzenie 3:0, 4:1 i 5:2, zanim rozstrzygnął na swoją korzyść losy trwającego dwie godziny i 16 minut meczu.

"On zagrał niesamowity mecz. To, co robił przy siatce przypominało grę Rogera Federera. Poza tym miał świetny return i wywierał przez to cały czas presję przy moim serwisie. Nie dał mi szans na złapanie mojego rytmu gry. Jestem pod wrażeniem jego gry i nie mam innego wytłumaczenia swojej porażki, bo nie mam żadnej kontuzji" - powiedział Monfils.

Spotkanie rozpoczęło się w piątek po południu. Na otwarcie Kubot wykorzystał brak koncentracji rywala i przełamał jego serwis, a po utrzymaniu swojego prowadził 2:0. Drugiego "breaka" zdobył w piątym gemie i było już 4:1.

W szóstym gemie sam nieoczekiwanie przegrał swoje podanie, psując trzy ostatnie piłki, w tym dwie z woleja. Chwilę później powiększył jednak prowadzenie 5:3, by zakończyć trwającego 31 minut seta, przełamując rywala do zera.

To wyraźnie zezłościło mierzącego 195 centymetrów Francuza, który podjął większe ryzyko i strzelał piłkami po liniach. Rozpoczął seta od "breaka" i prowadzenia 2:0. Ponownie zdobył gema przy serwisie Kubota wykorzystując drugą piłkę setową po 61 minutach gry.

W tym czasie większość punktów uzyskiwał dzięki asom albo wygrywającym serwisom i nie dał Polakowi ani jednej szansy na przełamanie.

Również na początku trzeciego seta Monfils pewniej wygrywał swoje gemy, ale nieoczekiwanie przy stanie 3:3 znalazł się w opałach. Jednak przy "break poincie" kończący wolej Kubota zatrzymał się na taśmie i wrócił na jego stronę. Po tym zagraniu, przy równowadze, pojedynek przerwały opady deszczu.

Dwie godziny później organizatorzy zmuszeni byli odwołać wszystkie mecze i przełożyć je na dzień następny.

Łukasz Kubot (Polska) - Gael Monfils (Francja, 9) 6:3, 3:6, 6:3, 6:3



Polscy siatkarze pokonali w Płocku Portoryko 3:1 (24:26, 28:26, 25:22, 25:17) w swoim dziewiątym meczu tegorocznej Ligi Światowej. To piąte zwycięstwo podopiecznych Andrei Anastasiego. Najlepszym zawodnikiem spotkania był Bartosz Kurek, który zdobył 30 pkt.



Mecz nie rozpoczął się pomyślnie dla Polaków. Sprawdziły się słowa Piotra Gruszki, który oglądał go z trybun, ale już przed rywalizacją powiedział, że do spotkania należy podejść w pełni skoncentrowanym i nie można zlekceważyć rywala.

"Biało-czerwoni" po trzech tygodniach za oceanem w poniedziałek wrócili do kraju i narzekali na zmęczenie. Również trener Andrea Anastasi przestrzegał, że jego podopiecznych czeka ciężki mecz, mimo że Portoryko, debiutujące w LŚ, nie zdobyło jeszcze ani jednego punktu.

Pierwszy set nie ułożył się po myśli zebranych w Orlen Arenie kibiców. Polacy nie potrafili znaleźć swojego rytmu, popełniali proste błędy i nie zagrażali zagrywką. Świetną partię rozgrywał za to Juan Figueroa. Walka punkt za punkt trwała aż do stanu 22:22. Wówczas włoski szkoleniowiec mistrzów Europy postanowił wziąć przerwę. Niestety po powrocie na parkiecie mocno zaatakował po skosie Roberto Muniz, a potem piłki w górze nie potrafił wykorzystać Zbigniew Bartman (24:26).

Również druga partia rozpoczęła się skutecznym blokiem rywali na Bartmanie. Gdy sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli (7:10) na parkiecie pojawił się Michał Ruciak (za Michała Kubiaka). Rozpoczęła się skuteczna pogoń za przeciwnikami, a do tego znacznie przyczyniły się znakomite zagrywki Kurka (16:14). Mozolnie wypracowana przewaga szybko została zniweczona. Przy stanie 23:23 na zagrywkę wszedł Paweł Woicki. Pierwszą piłkę setową w meczu Polacy mieli dopiero po udanym bloku Marcina Możdżonka 27:26, a kropkę nad i postawił Kurek (28:26).

Kolejny set to dominacja "Biało-czerwonych" w każdym elemencie. Znowu zaczął funkcjonować dobrze blok, obudził się Kurek, a w ataku znacznie mniej mylił się Bartman. Polacy prowadzili od początku do końca, a wcześnie wypracowanej przewagi nie zniweczyli. Ostatni punkt zdobył w tej partii Bartman (25:22).

W czwartej odsłonie należało tylko kontynuować dobrą grę. Niestety "Biało-czerwoni" po bardzo dobrych akcjach, popełniali błędy, a dodatkowo ciężko było zatrzymać kapitana Portoryko Hectora Soto. Ostatecznie to Polacy byli ekipą, która zachowała zimną krew i zdobyła przewagę nad rywalem 16:11. Drużyna z Karaibów nie była już w stanie nadrobić strat i przegrała do 17, a całe spotkanie 1:3.

Rewanż zaplanowano na sobotę na godz. 17.30 również w Orlen Arenie w Płocku.

Bez względu na wyniki "Biało-czerwoni" jako organizatorzy mają zapewniony udział w turnieju finałowym (6-10 lipca w Ergo Arenie na granicy Sopotu i Gdańska), w którym wystąpi osiem najlepszych zespołów fazy interkontynentalnej.



Polska - Portoryko 3:1 (24:26, 28:26, 25:22, 25:16)

Polska: Piotr Nowakowski (1), Bartosz Kurek (30), Zbigniew Bartman (23), Michał Kubiak (5), Łukasz Żygadło (1), Marcin Możdżonek (9) i Krzysztof Ignaczak(libero) oraz Grzegorz Kosok (4), Paweł Woicki, Michał Bąkiewicz, Michał Ruciak (2).

Portoryko: Jose Rivera (9), Juan Figueroa (17), Roberto Muniz (9), Angel Perez, Enrique Escalante (3), Hector Soto (28) i Gregorry Berrios (libero) oraz Jean Carlos Ortiz, Fernando Morales, Daniel Erazo, Sequiel Sanchez (1).





środa, 22 czerwca 2011

Agnieszka Radwańska od wygranej z Białorusinką Olgą Goworcową 6:0, 3:0 rozpoczęła występ w 125. wielkoszlemowym turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie (z pulą nagród 14,6 mln funtów). Rywalka skreczowała w drugim secie z powodu kontuzji lewej kostki.


Krakowianka, rozstawiona w turnieju z numerem 13, zajmuje 11. pozycję w rankingu WTA Tour, a Goworcowa jest na 103. miejscu. Było to ich drugie spotkanie. Poprzednie przed rokiem na twardej nawierzchni w Tokio wygrała również Radwańska 6:2, 6:3.

W czwartek na jej drodze stanie lepsza zawodniczka w toczącym się równolegle pojedynku pomiędzy Niemką Kristiną Barrois i Czeszką Petrą Cetkovską.

W Londynie polska tenisistka wystąpi także w deblu razem ze Słowaczką Danielą Hantuchovą (nr 13.), a ich pierwszymi rywalkami będą Austriaczki Sandra Klemenschits i Tamira Paszek.

Wynik spotkania pierwszej rundy gry pojedynczej kobiet:

Agnieszka Radwańska (Polska, 13) - Olga Goworcowa (Białoruś) 6:0, 3:0 - krecz Goworcowej





"Biała Gwiazda" nie zdołała sprawić megasensacji, choć Barcelona sprzed 7 lat nie dorastała do pięt tej dzisiejszej, szczególnie w linii defensywnej. Wiślacy skrzętnie to wykorzystali, strzelając na Reymonta aż trzy bramki.


Niestety, hiperofensywna taktyka trenera Smudy spowodowała, że Wisła naraziła się na prostopadłe podania i tym samym stratę goli. Wprawdzie do przerwy Barca dała się wyszumieć krakowianom i przegrywała 3:2 , ale w drugiej połowie bezwzględnie wypunktowała naszą drużynę i wygrała 3:4 (trzy gole Rivaldo) , co de facto przesądziło sprawę awansu. W rewanżu trener Smuda polecił piłkarzom - chyba tak dla kontrastu - "obronę Częstochowy". Ponoć gdy Kazimierz Moskal zdecydował się na strzał z 16 metrów, to :Franz" aż się na niego wydarł, żeby zajął się lepiej destrukcją. Fakt, obawa przed kompromitacją to solidny argument, ale czy nie lepiej byłoby przegrać dla przykładu 4:1, bez prezentacji antyfutbolu i kreacji bramkarza Sarnata na człowieka, który zatrzymał Barcelonę?

II runda kwalifikacyjna

Łotwa Skonto RygaPolska Wisła Kraków 1:2 i 0:1 1 25.07 2001 0:1 Głowacki 48, 1:1 Korgalidze 78, 1:2 Żurawski 80k


rewanż 01.08 2001 0:1 Żurawski 85

III runda kwalifikacyjna

Polska Wisła KrakówHiszpania Barcelona 3:4 i 0:1 1 08.08 2001 1:0 Pater 22, 1:1 Rivaldo 31k, 2:1 Pater 32, 2:2 Rivaldo 34, 3:2 Frankowski 38, 3:3 Kluivert 56, 3:4 Rivaldo 73


rewanż 22.08 2001 0:1 Luis Enrique 72

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Wisła Kraków zagra ze Skonto Ryga w Lidze Mistrzów. W Lidze Europejskiej Jagiellonia Białystok zmierzy się z Irtyszem Pawłodar z Kazachstanu, a Śląsk Wrocław - z Dundee United ze Szkocji. Losowanie odbyło się w poniedziałek w szwajcarskim Nyonie.

Polskie drużyny rozpoczną grę w europejskich pucharach już we wczesnej fazie: Wisła - od drugiej rundy kwalifikacji do Champions League, Jagiellonia - od pierwszej kwalifikacji do Ligi Europejskiej, a Śląsk - od drugiej.

Jagiellonia i Śląsk pierwsze mecze rozegrają w Białymstoku (30 czerwca) i Wrocławiu (14 lipca), a Wisła - w Rydze (12-13 lipca).

Trener Wisły Robert Maaskant ocenił, że Skonto Ryga jest najtrudniejszym przeciwnikiem z potencjalnych rywali, na jakich jego zespół mógł trafić. Na razie szanse awansu ocenia na 50 proc.

Wisła już raz grała ze Skonto, w drugiej rundzie eliminacji LM w sezonie 2001/2002, odnosząc dwa zwycięstwa - 2-1 i 1-0.

Skonto Ryga, 15-krotny mistrz Łotwy, w obecnym sezonie zajmuje czwarte miejsce, ze stratą 12 punktów do liderującego FK Ventspils.

Zespół prowadzi najwybitniejszy piłkarz tego kraju 35-letni Marian Pahars, były zawodnik m.in. Southampton. Być może do jego sztabu dołączy Daniel Purzycki, ostatnio pracujący jako asystent w Koronie Kielce, a wcześniej zatrudniony w roli menedżera generalnego Polonii Warszawa.

"Oglądałem sobotnie spotkanie finałowe Baltic Cup. Skonto jest bardzo zdyscyplinowaną taktycznie drużyną, świetnie przygotowaną kondycyjnie, bez trudu wytrzymało trudny 120-minutowej rywalizacji z Ventspils. Widać, że Pahars zdążył zaszczepić angielski, atletyczny futbol. Najciekawszymi piłkarzami są prawy pomocnik z Turkmenistanu, 19-letni Rusłan Mingazow oraz 22-letni brazylijski napastnik Nathan Carvalho Junior" - powiedział Purzycki, który prawdopodobnie będzie "rozpracowywał" Wisłę.

Dundee United, rywal Śląska Wrocław, był w latach osiemdziesiątych liczącą się siłą w Europie. W 1983 roku wywalczył jedyny jak dotąd tytuł mistrza Szkocji i wystąpił w Pucharze Europy, dochodząc aż do półfinału. W 1987 roku zagrał w finale Pucharu UEFA, ulegając w dwumeczu szwedzkiemu IFK Goeteborg (0-1, 1-1). Obecnym trenerem "The Terrors" jest Peter Houston.

Śląsk grał już z Dundee United w pierwszej rundzie Pucharu UEFA w sezonie 1980/81. Po bezbramkowym remisie u siebie, przegrał na wyjeździe 2-7. Trenerem wrocławian był wówczas... obecny szkoleniowiec Orest Lenczyk.

Najdłuższa podróż czeka piłkarzy Jagiellonii Białystok. Irtysz Pawłodar w ostatnim sezonie zajął trzecie miejsce w kazachskiej Premier-Lidze. Pięciokrotnie zdobył mistrzostwo kraju (klub kilka razy zmieniał nazwę), a w 2001 roku wystąpił w półfinale azjatyckiej Ligi Mistrzów. Pawłodar liczy 350 tys. mieszkańców i posiada własny port lotniczy.

Jeśli Jagiellonia upora się z Irtyszem, w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Europejskiej zagra z lepszym zespołem z pary Bananc Erywań (Armenia) - Rustawi Mettalurgis (Gruzja).



 

Po czterech kolejkach Ligi Światowej już mniej więcej wiadomo, które drużyny zagrają w Final Eight. Niemal pewne miejsce mają Brazylia, Argentyna, Włochy, oraz niepokonana do tej pory Rosja. Duże szanse mają też Stany Zjednoczone, Bułgaria, Kuba i Serbia.

GRUPA A

4. kolejka - 17-19.06.2011
gospodarzgośćwynikwyniki poszczególnych setów
 
Brazylia Portoryko 3:0 25:20, 25:10, 25:23
USA Polska 0:3 22:25, 19:25, 20:25
Brazylia Portoryko 3:0 25:10, 25:20, 25:20
USA Polska 3:1 25:21, 15:25, 25:18, 25:22
Tabela:
miejscedrużynameczepunktysetymałe pkt.
 
1 Brazylia 8 21 22:5 670:567
2 USA 8 15 16:13 677:669
3 Polska 8 12 14:12 627:593
4 Portoryko 8 0 2:24 511:656



 

GRUPA B

4. kolejka - 18-19.06.2011
gospodarzgośćwynikwyniki poszczególnych setów
 
Niemcy Bułgaria 3:2 25:18, 25:21, 18:25, 18:25, 15:13
Rosja Japonia 3:0 25:22, 25:15, 25:20
Niemcy Bułgaria 1:3 24:26, 22:25, 25:20, 23:25
Rosja Japonia 3:0 25:15, 25:18, 25:21
Tabela:
miejscedrużynameczepunktysetymałe pkt.
 
1 Rosja 8 24 24:1 628:484
2 Bułgaria 8 13 16:16 689:682
3 Niemcy 8 8 14:21 753:771
4 Japonia 8 3 7:23 583:716



 

GRUPA C

4. kolejka - 17-19.06.2011
gospodarzgośćwynikwyniki poszczególnych setów
 
Finlandia Serbia 2:3 20:25, 25:23, 17:25, 36:34, 11:15
Argentyna Portugalia 3:1 25:16, 25:17, 22:25, 26:24
Finlandia Serbia 3:2 25:23, 25:23, 22:25, 20:25, 15:11
Argentyna Portugalia 3:0 25:19, 25:18, 25:17
Tabela:
miejscedrużynameczepunktysetymałe pkt.
 
1 Argentyna 8 20 21:7 655:588
2 Serbia 8 13 17:14 731:688
3 Finlandia 8 8 13:21 734:797
4 Portugalia 8 7 11:20 678:725



 

GRUPA D

4. kolejka - 17-19.06.2011
gospodarzgośćwynikwyniki poszczególnych setów
 
Korea Płd. Kuba 0:3 20:25, 22:25, 20:25
Włochy Francja 1:3 25:21, 30:32, 23:25, 22:25
Korea Płd. Kuba 0:3 23:25, 13:25, 18:25
Włochy Francja 3:1 25:20, 18:25, 25:22, 25:17
Tabela:
miejscedrużynameczepunktysetymałe pkt.
 
1 Włochy 8 19 22:9 741:640
2 Kuba 8 15 17:13 695:679
3 Korea Południowa 8 10 13:17 656:689
4 Francja 8 4 9:22 678:762



niedziela, 19 czerwca 2011

Polscy siatkarze przegrali w Hoffman Estates z mistrzami olimpijskimi Amerykanami w ramach Ligi Światowej 1:3 (21:25, 25:15, 18:25 22:25). To czwarta przegrana mistrzów Europy w obecnej edycji. Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był Matthew Anderson - 20 punktów.


Zgodnie z zapowiedzią włoski szkoleniowiec Andrea Anastasi postawił na tą samą szóstkę, która dzień wcześniej wygrała z Amerykanami 3:0.

W pierwszym secie zawiodła przede wszystkim zagrywka, którą "Biało-czerwoni" nie potrafili postraszyć rywali, a przyjęcie mieli na poziomie 29 procent. Swojego zdenerwowania z tego powodu nie krył Anastasi, który wielokrotnie zwracał uwagę swoim podopiecznym po zepsutych serwisach. To głównie dlatego Amerykanie wyszli na pięciopunktowe prowadzenie - 14:9.

Ciężko było gonić dobrze dysponowanych mistrzów olimpijskich, którzy popełniali znacznie mniej niewymuszonych błędów niż dzień wcześniej. Przy stanie 19:14 trener "Biało-czerwonych" postanowił wykorzystać drugą przerwę. Gdy Zbigniew Bartman trafił jednak później w aut, wiadomo było, że Polakom będzie trudno rozstrzygnąć tę partię na swoją korzyść. Nie pomogły też zmiany - wprowadzenie Pawła Woickiego i Jakuby Jarosza, mistrzowie Europy ulegli 21:25.

Na początku drugiej partii obraz się odwrócił i Polacy szybko wyszli na prowadzenie 7:1. Znakomitą zmianę dał Michał Ruciak (za Michała Kubiaka), który po wejściu na parkiet zdobył dwa punkty z rzędu i było 14:7. Gra zaczęła układać się w każdym elemencie i "Biało-czerwoni" zdominowali seta - 25:15.

Mistrzowie Europy nie potrafili kontynuować dobrej passy w kolejnej odsłonie. Do pierwszej przerwy technicznej schodzili ze stratą trzech punktów - 5:8. Na rozegraniu pojawił się zatem Paweł Woicki, który zastąpił Łukasza Żygadłę. Na niewiele się to zdało, bo Amerykanie stopniowo powiększali swoją przewagę - 17:10. W końcówce miał Polaków do walki poderwać jeszcze Michał Bąkiewicz, ale i on nie zdołał odmienić obrazu gry i biało-czerwoni przegrali 18:25. Największym problemem była niska skuteczność w bloku, którym nie zdołali zdobyć ani jednego punktu.

To właśnie poprawa postawy w tym elemencie była kluczowa w czwartej partii i doprowadziła do prowadzenia 13:8. Niezbyt długo cieszyli się jednak zebrani na trybunach polscy kibice. Nieskuteczne ataki znalazły odzwierciedlenie w wyniku. Amerykanie wyrównali 15:15 i rozpoczęła się walka punkt za punkt. W końcówce zabrakło jednak zimnej krwi i seria niewymuszonych błędów - podwójne odbicie Żygadły, nieskuteczny atak Bartmana i słaba postawa Kurka zaowocowała przegraną 22:25 i 3:1 w całym spotkaniu.

Polacy w poniedziałek po trzech tygodniach za oceanem wracają do kraju. Przed własną publicznością czekają ich jeszcze spotkania w Płocku z najsłabszą ekipą w grupie - reprezentacją Portoryko (24 i 25 czerwca) oraz w Katowicach z Brazylijczykami (29 i 30 czerwca).

Bez względu na wyniki "Biało-czerwoni" jako organizatorzy mają zapewniony udział w turnieju finałowym (6-10 lipca w Ergo Arenie na granicy Sopotu i Gdańska), w którym wystąpi osiem zespołów.

Polska: Piotr Nowakowski (15), Bartosz Kurek (10), Zbigniew Bartman (19), Michał Kubiak (4), Łukasz Żygadło (1), Marcin Możdżonek (10) i Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Jakub Jarosz (2), Paweł Woicki, Michał Ruciak (3), Michał Bąkiewicz (1).

USA: Matthew Anderson (20), David Lee (8), Wiliam Priddy (10), Brian Thornton (2), Russel Holmes (5), Clayton Stanley (9) i Richard Lambourne (libero) oraz Paul Lotman, Ryan Millar, Kevin Hansen.



sobota, 18 czerwca 2011

Polacy pokonali w Hoffman Estates pod Chicago mistrzów olimpijskich Amerykanów w ramach Ligi Światowej 3:0. To czwarta wygrana mistrzów Europy w obecnej edycji. Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był Zbigniew Bartman.



Tym razem włoski szkoleniowiec Andrea Anastasi w wyjściowej szóstce zaufał Michałowi Kubiakowi na przyjęciu i Piotrowi Nowakowskiemu na środku. Obaj nie zawiedli.

Podobnie jak w poprzednich meczach atutem polskiej ekipy był blok i obrona. To głównie dzięki tym elementom potrafili rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. Nieźle w ataku zaprezentował się Zbigniew Bartman.

W każdym z trzech setów walka była bardzo wyrównana. W pierwszym dopiero przy stanie 12:12 odskoczyli rywalom na dwa punkty. Przewagę potrafili utrzymać tylko do 20:20. W ostatnich piłkach zadecydowała dobra postawa Bartosza Kurka, który zdobył decydujący punkt na 25:22.

Druga partia była już pod dyktando biało-czerwonych, którzy silną zagrywką odrzucili przeciwników od siatki i doprowadzili do sześciopunktowej przewagi 10:4. Łukasz Żygadło często grał środkiem, a Marcin Możdżonek się nie mylił. Polacy wygrali 25:19.

Trzeci set był tylko potwierdzeniem dobrej dyspozycji podopiecznych Anastasiego. Nawet zagrywki Claytona Stanleya nie były groźne, a Polacy szybko objęli kilkupunktowe prowadzenie. Na pochwały zasługuje zwłaszcza obrona, która w decydujących momentach funkcjonowała bezbłędnie. Ostatni punkt w meczu biało-czerwoni zdobyli po zepsutym serwisie przeciwnika - 25:20.

Wcześniej biało-czerwoni wygrali i przegrali z mistrzami olimpijskimi Amerykanami w Łodzi 3:0 i 0:3, dwukrotnie ulegli w Rio de Janeiro mistrzom świata Brazylijczykom 0:3 i 1:3 i dwa razy okazali się lepsi w San Juan od Portoryko. W nocy z soboty na niedzielę o godz. 2.00 czasu polskiego zmierzą się po raz ostatni w fazie interkontynentalnej z Amerykanami.

Polacy w poniedziałek wracają do kraju po trzech tygodniach za oceanem. Czekają ich jeszcze dwa spotkania z Portoryko w Płocku i z Brazylią w Katowicach.

Kolejne spotkanie biało-czerwonych odbędzie się w nocy z piątku na sobotę o godz. 2.00 czasu polskiego. Na przedmieściach Chicago w Hoffman Estates zmierzą się z Amerykanami.

Polska - USA 3:0 (25:22, 25:19, 25:20)

Polska: Piotr Nowakowski (4), Bartosz Kurek (12), Zbigniew Bartman (16), Michał Kubiak (9), Marcin Możdżonek (10) i Krzysztof Ignaczak(libero) oraz Jakub Jarosz (1), Paweł Woicki.

USA: Matthew Anderson (7), David Lee (6), Wiliam Priddy (13), Ryan Millar, Bryan Thornton, Clayton Stanley (11) i Richard Lambourne (libero) oraz Evan Patak, Paul Lotman (4), Donald Suxho, Scott Touzinsky.





środa, 15 czerwca 2011

Nawet najlepsze stadiony nie wystarczą, by mistrzostwa się udały. Do tego potrzebna jest sportowa atmosfera, której nie da się osiągnąć bez pozytywnej energii kibiców. Bez ich zaangażowania nie ma także szans na przyjazny i bezpieczny turniej.

Niestety, mimo wielu pozytywnych działań prowadzonych przez organizacje fanów piłki, kibice często postrzegani są jako potencjalne zagrożenie. Przełamaniu tych stereotypów służą projekty zainicjowane przez PL.2012: Kibice w Swoim Mieście i Kibice Razem.

Pierwszy - Kibice w Swoim Mieście to cykl warsztatów, które służą nawiązaniu współpracy między kibicami a lokalnymi władzami. Drugi projekt – Kibice Razem – polega na realizacja wybranych inicjatyw i stworzeniu miejsca, gdzie kibice mogą regularnie się spotykać. Od sierpnia 2010 takie ośrodki, prowadzone przez kibiców Śląska i Lechii, działają już we Wrocławiu i Gdańsku.

Aktywizacja kibiców ma jeszcze jeden cel. Podczas UEFA Euro 2012TM pomogą oni stworzyć tzw. Ambasady Kibiców. Pod taką nazwą podczas mistrzostw działają centra informacyjne, w których kibice, szczególnie ci z zagranicy, mogą uzyskać informacje, porady czy fachową pomoc. 

Jedną z najważniejszych grup, która powinna być przygotowana na przyjęcie gości w czasie UEFA Euro 2012TM, są kibice. Nawet najlepsze i najlepiej przygotowane stadiony nie wystarczą, by mistrzostwa się udały. Potrzebna jest sportowa atmosfera, której nie osiągniemy bez pozytywnej energii kibiców. Bez ich zaangażowania nie mamy szans na przyjazny i bezpieczny turniej. Stąd też cały szereg działań społecznych skierowanych do polskich fanów piłki nożnej.

Jednym z nich jest projekt "Kibice w swoim mieście", pomyślany jako akcja mająca przyczynić się do nawiązania dialogu między stowarzyszeniami kibiców a samorządami. Projekt zakłada przeprowadzenie trzech dwudniowych warsztatów edukacyjnych. W pierwszych warsztatach uczestniczą sami kibice, którzy dyskutują o celach, sukcesach, porażkach, zdobytych doświadczeniach i planach na przyszłość. Na drugie warsztaty kibice zapraszają przedstawicieli władz samorządowych, lokalnych mediów, klubu i organizacji pozarządowych. To moment, by porozmawiać o możliwości realizacji planów. W trzecim spotkaniu uczestniczą organizatorzy projektów kibicowskich UEFA Euro 2012TM, kibice z Niemiec, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami oraz przedstawiciele europejskiej federacji kibiców - Football Supporters Europe (FSE).

Relacje między stowarzyszeniami kibiców a innymi instytucjami na szczeblu lokalnym są często nacechowane nieufnością. Wynika to przede wszystkim z braku regularnych kontaktów oraz powszechnej opinii na temat kibiców jako jednolitej grupy, w której dominują postawy chuligańskie. Dlatego celem projektu "Kibice w swoim mieście" jest zapoznanie przedstawicieli lokalnych stowarzyszeń kibiców z funkcjonowaniem demokratycznych instytucji, z którymi stykają się na szczeblu miejskim, a z drugiej strony - zmiana w postrzeganiu środowiska kibicowskiego przez władze samorządowe i media. Wspólne warsztaty dają kibicom wiedzę, jak działają miejskie instytucje, dzięki czemu wzrasta skuteczność kibicowskich inicjatyw, których realizacja zależy od decyzji podejmowanych przez przedstawicieli lokalnych władz. Kontakt ze stowarzyszeniami kibiców niemieckich służy wymianie doświadczeń i budzić kreatywność w środowisku kibicowskim.

Projekt "Kibice razem" skierowany jest do aktywnych kibiców, tzn. osób oddanych swojej drużynie i równocześnie chcących aktywnie konkurować z kibicami innych klubów. Inicjatywa stwarza kibicom niepowtarzalną szansę na pokonanie krzywdzących stereotypów i pokazanie (również sobie) tego, co w kibicowaniu jest najpiękniejsze i unikalne - fascynacji oraz niepowtarzalnych emocji, których nie sposób jest doświadczyć nigdzie indziej. Projekt "Kibice razem" zakłada stworzenie lokalnych ośrodków - miejsc spotkań kibiców - kierowanych przez dwie zatrudnione w tym celu osoby. Ich głównym zadaniem jest nawiązanie kontaktu z aktywnymi członkami sceny kibiców i pomoc w koordynacji działań i realizacji kreatywnych pomysłów. Pracownicy projektu mają tworzyć atmosferę wolnej dyskusji i wzajemnego szacunku oraz starać się ograniczyć symboliczne znaczenie kultury przemocy wśród kibiców (nie będą udzielać wsparcia inicjatywom gloryfikującym przemoc, promującym rasizm, nienawiść i pogardę dla innych grup kibicowskich). Lokal projektu "Kibice razem", urządzany i prowadzony przy współudziale kibiców, ma służyć spotkaniom i rozmowom, przygotowywaniu opraw stadionowych, planowaniu wyjazdów, projektowaniu gadżetów, organizowaniu spotkań z piłkarzami i innym integrującym środowisko działaniom.

wtorek, 14 czerwca 2011

Po znakomitym sezonie w wykonaniu Polonii, warszawiacy z dość dużą przewagą nad krakowską Wisłą, zdobyli drugi tytuł mistrzowski w swojej historii.


Zwycięstwo w lidze otworzyło przed Polonią szansę występu w Lidze Mistrzów, która gwarantuje każdemu uczestnikowi prestiż oraz... wielkie pieniądze. Z "Czarnymi Koszulami" wiązano ogromne nadzieje, ponieważ wszyscy stęsknieni byli występu polskiej drużyny w Champions League (4 lata przerwy). Wyniki losowania przyjęto z mieszanymi uczuciami - w drugiej rundzie Polonia miała zmierzyć się z Dinamem Bukareszt, a gdyby udało się wyeliminować Rumunów, rywalem warszawiaków byłby słynny Panathinaikos Ateny.

II runda

Dinamo Bukareszt - Polonia Warszawa 3:4 (2:2) 

Bramki: Lupu (7. z karnego), Mihalcea (45.), Niculae (63.); Wieszczycki (23. i 59.), Olisadebe (35.), Gołaszewski (89.)  

Dinamo: Preda - Mihali, Kirita, Florea - Haldan, Petre (72. Dragan), Cernat (46. Tames), Mihalcea (80. Mara) - Niculae, Lupu, Baltoi

Polonia: Szczęsny - Ciesielski (50. Wyciszkiewicz), Pawlak, Żwirgżdauskas - Gołaszewski, Kaliszan, Wieszczycki (80. Ekwueme), Bąk, Kiełbowicz - Olisadebe, Bykowski (90. Scherfchen) 

Żółte kartki: Kirita, Niculae, Tames (Dinamo); Kaliszan (Polonia)

Sędziował: V. Torress z Hiszpanii

Widzów: 25 000  

 

Polonia Warszawa - Dinamo Bukareszt 3:1 (0:1)

Bramki: Olisadebe (60. i 61.), Gołaszewski (66.) - Polonia; Tames (43.) - Dinamo.

Polonia: Szczęsny - Żvirgżdauskas, Pawlak, Wyciszkiewicz - Kaliszan (89. Scherfchen), Wieszczycki, Gołaszewski (80. Ekwueme), Kiełbowicz, Bąk - Bykowski (10. Kaczorowski), Olisadebe.

Dinamo: Preda - Mihali, Nastase, Bolohan, Florea (67. Kirita) - Haldan, Petre, Tames, Mihalcea - Niculea (46. Dragan), Lupa.

Żółte kartki: Gołaszewski, Wyciszkiewicz, Wieszczycki (Polonia)

Sędziował: J. E. Monteiro Corrado (Portugalia).

Widzów: 3 000 (na stadionie w Płocku)

 

W drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów Polonia trafiła, pechowo, na Dinamo Bukareszt. W pełnych walki i niespodziewanych zwrotów akcji spotkaniach, wygrała oba spotkania: 4:3 na wyjeździe oraz 3:1 w Płocku. Po wyeliminowaniu Rumunów w Polsce zapanowała euforia. Oto wreszcie powstał zespół, który był na tyle silny, aby dostać się do fazy grupowej Ligi Mistrzów. 

O ile przed meczem z Dinamem panowała atmosfera niepewności i obawy, to przed konfrontacją z Grekami prasa stawiała wręcz warszawiaków wyżej niż słynny Panathinaikos. Zaznaczano, że w tej rundzie Polonia miała szczęście, ponieważ mogła trafić na ówczesne potęgi: Valencię, AC Milan lub Inter Mediolan.

III runda

Polonia Warszawa - Panathinaikos Ateny 2:2 (1:2)

Bramki: Kiełbowicz (45.), Kaliszan (70.); Warzycha (12.), Fyssas (38.)
Skład Polonii: Szczęsny - Wyciszkiewicz, Pawlak (30. Malinowski), Żvirgżdauskas - Gołaszewski (65. Kaczorowski), Kaliszan, Wieszczycki (78. Ekwueme), Bąk, Kiełbowicz - Reginis, Olisadebe.

Skład Panathinaikosu: Nikopolidis - Olivares, Henriksen, Vokolos, Fissas - Basinas (83. Kootsoures), Sousa, Karagounis, Kola (67. Sypniewski) - Warzycha (64. Nasiopoulos), Liberopoulos.

Żółte kartki: Szczęsny, Kaliszan, Reginis; Vokolos

Widzów: 10000 (w Płocku)

 

Panathinaikos Ateny - Polonia Warszawa 2:1 (1:0)
Bramki: Liberopoulos (31.), Pflipsen (61. k); Bąk (86.)

Skład Panathinaikosu: Nikopolidis - Olivares (51. Pflipsen), Vokolos, Henriksen - Karagounis, Bassinas (64. Goumas), Sousa, Kola, Fassinas - Warzycha (73. Vlaović), Liberopoulos.

Skład Polonii: Szczęsny - Pawlak (64. Ciesielski), Dziewicki, Żvirgżdauskas - Gołaszewski (71. Kaczorowski), Kaliszan, Wieszczycki, Bąk, Wyciszkiewicz (61. Reginis), Kiełbowicz - Olisadebe.

Widzów: 47000

Czerwona kartka: Kaliszan (44.)

Żółte kartki: Bassinas, Liberopoulos. Goumas; Kaliszan, Kiełbowicz, Szczęsny

Sędziował: E. Steinborn z Niemiec.