Koszykówka

piątek, 27 maja 2011

Jedna z najlepszych koszykarek w historii reprezentacji Polski Małgorzata Dydek nie żyje. Zmarła w szpitalu w Brisbane - poinformowała w piątek rano siostra koszykarki Katarzyna Dydek. Od tygodnia przebywała w śpiączce, była w czwartym miesiącu ciąży.



"Małgosia odeszła od nas o godz. 5.30 czasu australijskiego. Do końca była przy niej mama, siostra Marta i mąż David. Małgosia nie była w stanie samodzielnie oddychać - powiedziała jej siostra Katarzyna. "Bardzo proszę media o uszanowanie tej tragedii i o to, by nie naruszano naszej prywatności" - zaapelowała.

Rodzina nie podjęła jeszcze decyzji, gdzie zostanie pochowana. Prawdopodobnie będzie to w Brisbane.

Zespół Northside Wizards z Brisbane wydał oświadczenie na swojej stronie internetowej. "Margo, zostaniesz na zawsze w naszych sercach. Z najgłębszym smutkiem informujemy o śmierci Margo Dydek. Margo miała atak serca ponad tydzień temu i odeszła w piątek 27 maja, w spokoju i otoczona swoją rodziną. Byłaś kochaną częścią naszej wspólnoty i zawsze będzie Cię brakować. Łączymy się w żalu z twoją rodziną, mężem Davidem i wspaniałymi synkami" - napisano.

Dydek miała 37 lat; urodziny obchodziła 28 kwietnia. Mierząca 214 cm, uznawana była za najwyższą koszykarkę świata i jedną z najbardziej znanych na świecie; grała w najlepszych klubach w Europie oraz w amerykańskiej lidze WNBA.

Przez polskich kibiców nazywana "Ptysiem", wygrywała plebiscyty na najlepszą zawodniczkę Europy.

19 maja Dydek miała atak serca, straciła przytomność w swoim domu w Brisbane, gdzie po zakończeniu kariery sportowej mieszkała z mężem i dwójką dzieci. Pierwsza próba wybudzenia byłej złotej medalistki ME, podjęta kilkanaście godzin po wypadku, nie powiodła się. Koszykarka miała arytmię serca.

Dydek w Australii mieszkała od kilku lat. Osierociła dwóch synów. Była czołową zawodniczką reprezentacji Polski, która w 1999 roku w Katowicach zdobyła mistrzostwo Europy. Grała z sukcesami w zawodowej lidze amerykańskiej WNBA i w Europie, między innymi w Hiszpanii i Rosji. Karierę zakończyła w barwach Los Angeles Sparks w 2008 roku.





poniedziałek, 23 maja 2011

Dobiegł końca niezwykle zacięty bój o mistrzostwo Polski koszykarzy. Złoty medal wywalczyli gracze Asseco Prokomu Gdynia, którzy w siódmym meczu wygrali z PGE Turów Zgorzelec 76:71.


Podopieczni Tomasa Pacesasa musieli się mocno natrudzić, żeby po raz ósmy z rzędu zdobyć mistrzowską koronę. Turów zawiesił wysoko poprzeczkę obrońcom tytułu. Ostatecznie jednak górę wzięło doświadczenie Asseco Prokomu. Koszykarze prowadzeni przez Jacka Winnickiego wygrywali w finałowej rywalizacji 3-2 i wydawało się, że detronizacja Asseco Prokomu jest blisko. Zwłaszcza, że szósty mecz odbył się w Zgorzelcu. Turów nie wykorzystał atutu własnej hali. Gdynianie wygrywając na parkiecie rywala uciekli spod topora i doprowadzili do siódmego meczu przed własną publicznością.

Gospodarze już w pierwszej kwarcie uzyskali bezpieczną przewagę, ale pierwszy do kosza trafił najskuteczniejszy gracz Turowa Daniel Kickert. Następnych dziesięć "oczek" zdobył jednak Asseco Prokom, który spokojnie prowadził grę nie pozwalając na zbyt wiele rozgrywającemu gości Toreyowi Thomasowi. Ostatecznie, obrońca tytułu wygrał inauguracyjną odsłonę aż 24:9. Na parkiecie widać było wyraźnie, iż zawodnicy Winnickiego odczuwają trudy rozgrywek.

Wydawało się, że gwóźdź do trumny gości wbił na 6 minut przed końcem Bułgar Filip Widenow, trafiając w ostatniej sekundzie akcji za trzy z około 8 metrów. Przewaga gospodarzy w tym momencie wynosiła aż 14 punktów. On też minutę później po przechwycie skończył wsadem kontrę, dając najwyższą przewagę w drugiej połowie - 16 punktów.

Gracze Turowa po raz kolejny wykazali się jednak wielkim sercem do gry, niwelując stratę do 9 punktów. Wielka w tym zasługa najlepszego strzelca meczu, Daniela Kickerta, który trafiał regularnie. Nie dograł jednak do końca meczu, bo na niespełna trzy minuty przed końcem popełnił piąty faul. Na domiar złego działo się to w momencie, gdy przewaga zmalała do 7 punktów.

Jednak pozostali gracze Turowa nie dali za wygraną, przechwycili kolejną piłkę pod koszem Prokomu, którą zamienili na dwa punkty, zmniejszając dystans do rywala do trzech "oczek" (71:68). Gospodarze mieli jednak w swojej akcji dużo szczęścia. Nie trafili dwukrotnie z dobrych pozycji, ale wykorzystali przewagę wzrostu, dwukrotnie zbierając piłkę w ataku.

Dodatkowo wykonywali skuteczniej w samej końcówce spotkania rzuty osobiste dzięki czemu "dowieźli" przewagę do końca. Zwycięstwo 76:71 dało Asseco Prokom Gdynia ósmy z rzędu tytuł najlepszej drużyny w Polsce.

Asseco Prokom Gdynia - PGE Turów Zgorzelec 76:71 (24:9, 14:17, 12:15, 26:30)

Stan rywalizacji do czterech zwycięstw 4-3.

Asseco Prokom Gdynia: Ronnie Burrell 12, Daniel Ewing 11, Courtney Eldridge 10, Krzysztof Szubarga 9, Ratko Varda 8, Filip Widenow 8, Adam Hrycaniuk 6, Qyntel Woods 5, Piotr Szczotka 5, Przemysław Frasunkiewicz 2.

PGE Turów Zgorzelec: Daniel Kickert 18, David Jackson 17, Konrad Wysocki 12, Torey Thomas 9, Michał Gabiński 6, Michael Kuebler 5, Bartosz Bochno 3, Robert Tomaszek 1, Marko Brkić 0.



niedziela, 15 maja 2011

Koszykarze PGE Turów Zgorzelec pokonali Asseco Prokom Gdynia 54:48 i doprowadzili do stanu 2-2 w wielkim finale. Aby zostać mistrzem, trzeba wygrać cztery spotkania.

Kolejne spotkanie rozegrane zostanie we wtorek w Gdyni, a mecz numer sześć w Zgorzelcu 20 maja.

W najbardziej wyrównanym i zaciętym meczu finału PGE odparł atak obrońcy tytułu i przedłużył swoje szanse na zdobycie mistrzostwa Polski. Gospodarze zagrali z wielką determinacją od pierwszej do ostatniej minuty. Koszykarze Asseco walczyli z niemniejszym zaangażowaniem, ale "przespali" początek czwartej kwarty, która - jak się okazało - miała kluczowe znaczenie dla losów spotkania.

To był mecz defensywy, ale i słabej skuteczności rzutów z dystansu - zgorzelczanie trafili zaledwie trzy z 20 prób zza linii 6,75 m, a gdynianie dwa razy na 23 rzuty. Losy spotkania rozstrzygały się jednak tym razem pod koszami. Gospodarze od początku mieli przewagę pod tablicami i po siedmiu minutach prowadzili 12:6, a w drugiej kwarcie kilkukrotnie różnicą ośmiu pkt (22:14, 24:18).

W połowie tej części urazu stawu skokowego doznał jedyny rozgrywający PGE Torey Thomas. Jego zejście nie wpłynęło jednak na styl gry podopiecznych Jacka Winnickiego, a Amerykanin wrócił na parkiet w drugiej połowie. Znacznie groźniejszy był uraz najbardziej doświadczonego zawodnika finałowej batalii Roberta Witki, który w jednej z akcji obronnych przewrócił się z grymasem twarzy, trzymając się za ścięgno Achillesa opuścił parkiet przy pomocy kolegów. Na boisko już nie wrócił.

Po 20 minutach obrońcy tytułu przegrywali z PGE 18:26. Od pierwszych akcji kolejnej kwarty podopieczni trenera Tomasa Pacesasa zaczęli odrabiać straty i po akcjach Ratko Vardy i Ronnie Burrella doprowadzili do remisu 28:28. Gospodarze popełnili kilka strat z rzędu i Prokom błyskawicznie to wykorzystał, mimo że słabiej niż w poprzednich spotkaniach spisywali się liderzy Daniel Ewing i Filip Widenow, a zupełnie niewidoczny był Qyntel Woods. Asseco prowadziło 32:30 i 33:31, ale nieustępliwi zawodnicy Turowa byli niezmordowani. Wynik po trzech kwartach ustanowił równo z końcową syreną Daniel Kickert (36:33).

Decydujące było pierwsze 180 sekund czwartej kwarty. Gdynianie wyszli na parkiet jakby zdekoncentrowani, a w ekipie PGE swój rytm złapał Kickert. Twarda defensywa, akcje Amerykanina w ofensywie i kontratak wykończony przez Bartosza Bochno dał PGE prowadzenie 44:33. Tomas Pacesas zmuszony był do wzięcia kolejnego czasu w tej kwarcie. Rzut zza linii 6,75 m Kickerta w 34. minucie pozwolił zawodnikom Zgorzelca uzyskać najwyższe prowadzenie w spotkaniu 47:35.

W końcówce Asseco zmniejszył straty do czterech pkt (45:49), ale rzut za trzy punkty rozgrywającego Toreya Thomasa (9 pkt, 6 asyst i 6 zbiórek) w ostatniej sekundzie akcji zdeprymował gdynian. Na 120 sekund przed końcową syreną gospodarze prowadzili 52:47 i nie dali sobie odebrać ciężko wywalczonego zwycięstwa. Gdynianie próbowali szybko odrobić straty, ale ich rzuty zarówno z dystansu, jak i spod kosza były niecelne.

Czwarty mecz finałowy

PGE Turów Zgorzelec - Asseco Prokom Gdynia 54:48 (15:8, 11:10, 10:15, 18:15)

Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw) 2-2.

PGE Turów Zgorzelec: Daniel Kickert 16, David Jackson 9, Torey Thomas 9, Michale Kuebler 6, Robert Tomaszek 5, Michał Gabiński 3, Konrad Wysocki 3, Bartosz Bochno 2, Ivan Zigeranovic 1.

Asseco Prokom Gdynia: Daniel Ewing 13, Ronnie Burrell 10, Adam Hrycaniuk 8, Filip Widenow 6, Tommy Adams 3, Ratko Varda 3, Piotr Szczotka 2, Qyntel Woods 2, Courtney Eldridge 1, Robert Witka 0, Krzysztof Szubarga 0, Przemysław Frasunkiewicz 0.





wtorek, 10 maja 2011

Koszykarze Asseco Prokom Gdynia przegrali przed własną publicznością z PGE Turów Zgorzelec 66:81 w drugim meczu o złoty medal mistrzostw Polski.

Na początku drugiej kwarty goście wygrywali tylko 21:19, ale wtedy świetną passą popisał się Thomas, który zdobył 9 punktów z rzędu, dzięki czemu jego zespół wyszedł w 16. minucie na prowadzenie 30:19. Serię rywali przerwał rzutem za trzy Robert Witka, ale za chwilę takim samym trafieniem odpowiedział Kuebler.

Tuż przed końcem pierwszej połowy przewaga gości, tym razem za sprawą Wysockiego, wzrosła nawet do 15 punktów - 39:24.

Drugą połowę gdynianie rozpoczęli ze zdecydowanie większym animuszem. Świetnie spisywał się zwłaszcza Witka, który zdobył osiem punktów, dzięki czemu w 23. minucie Asseco Prokom przegrywało 35:44.

Goście szybko opanowali jednak sytuację. Po trafieniu Daniela Kickerta zza linii 6,75 metra oraz akcji niezmordowanego Thomasa w 28. minucie zrobiło się 57:35 dla Turowa.

Trener Tomas Pacesas próbował różnych ustawień, nieustannie rotował składem - jednorazowo wymieniał nawet trzech zawodników, ale te roszady nie przyniosły powodzenia. Tuż przed końcem trzeciej kwarty po trójce Kickerta goście wygrywali już 66:42.

W ostatniej kwarcie gdynianie zdołali jedynie zmniejszyć straty - w 37. minucie po rzucie za trzy Krzysztofa Szubargi gospodarze przegrywali 60:73 i zakończyli pojedynek niekorzystnym dla siebie wynikiem 66:81.

Drugi mecz finałowy:

Asseco Prokom Gdynia - PGE Turów Zgorzelec 66:81 (16:18, 8:21, 18:27, 24:15).

Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw): 1-1. Kolejne dwa mecze odbędą się w czwartek i sobotę w Zgorzelcu.

Asseco Prokom Gdynia: Daniel Ewing 15, Robert Witka 14, Filip Widenow 10, Krzysztof Szubarga 8, Qyntel Woods 7, Adam Hrycaniuk 5, Piotr Szczotka 4, Ratko Varda 2, Courtney Eldridge 1, Tommy Adams 0, Ronnie Burrell 0.

PGE Turów Zgorzelec: Torey Thomas 31, Daniel Kickert 15, Konrad Wysocki 13, Michael Kuebler 13, Robert Tomaszek 7, David Jackson 2, Michał Gabiński 0, Ivan Zigeranović 0, Bartosz Bochno 0.



wtorek, 19 kwietnia 2011

Koszykarki Wisły Can-Pack Kraków po raz 21. w historii zdobyły mistrzostwo Polski. W czwartym meczu finału pokonały w Polkowicach zespół CCC 52:50 i wygrały rywalizację play off 3-1. Srebro to największy sukces polkowickiego klubu w historii występów w PLKK.

Mistrzowski tytuł powrócił do Krakowa po dwóch latach przerwy, podczas których w rozgrywkach triumfowała drużyna Lotosu Gdynia. Tym razem jednak klub z Trójmiasta nie zdobył żadnego medalu.

Trzecie miejsce wywalczyły zawodniczki KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp, które pokonały mistrzynie Polski z 2010 - koszykarki Lotosu, wygrywając rywalizację 3-1. Gdynianki nie wywalczyły medalu po raz pierwszy od 16 lat.

Czwarty mecz finału:

CCC Polkowice - Wisła Can-Pack Kraków 50:52 (14:17, 13:17, 9:9, 14:9)

CCC Polkowice: Anna Pietrzak 11, Walerija Musina 8, Małgorzata Babicka 7, Amisha Carter 6, Sharnee Zoll 5, Kalana Greene 4, Agnieszka Majewska 4, Natalia Trofimowa 3, Tangela Smith 2, Joanna Walich 0, Justyna Jeziorna 0;

Wisła Can-Pack: Jelena Leuczanka 13, Ewelina Kobryn 10, Erin Philips 9, Gunda Basko 7, Andja Jelavic 7, Nicole Powell 3, Paulina Pawlak 2, Katarzyna Krężęl 1.

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw): 3-1 dla Wisły. Najlepszą zawodniczką finałów (MVP)została uznana białoruska środkowa Wisły - Jelena Leuczanka. W czwartym meczu zdobyła kolejne double-double w finale - miała 13 pkt i 14 zbiórek.

Finał:

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw): 3-1 dla koszykarek Wisły, które została mistrzyniami Polski.

O 3. miejsce:

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 3-1 dla KSSSE

Koszykarki Matizolu zajęły piąte miejsce, a Energa szóste. O wyższej pozycji drużyny z Pruszkowa zadecydował pierwszy mecz, wygrany w Toruniu 77:74.

Super Pol Tęcza  zajął 7. miejsce w rozgrywkach Ford Germaz Ekstraklasy. Artego Bydgoszcz zakończyło rozgrywki na 8. miejscu.

Ekstraklasę opuszczają zespoły Utex ROW Rybnik i ŁKS Siemens Łódź.


Asseco Prokom Gdynia pokonali w wyczerpującym meczu w Słupsku Energę Czarnych 70:66 i objęli prowadzenie w półfinale 2-1. - Ciężki mecz, było dużo walki wręcz - mówił po spotkaniu środkowy Prokomu Adam Hrycaniuk.

Półfinałowa rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw - mecz nr 4 odbędzie się we wtorek w Słupsku, transmisja w TVP Sport o 18.

Prokom po przegranym meczu nr 2 na własnym boisku do rozgrzanej, rozkrzyczanej Gryfii w Słupsku przyjechał z celem wygrania przynajmniej jednego meczu, ale - jak mówił potem Hrycaniuk - zależało im przede wszystkim na niedzielnym spotkaniu. - Nie chcieliśmy, żeby Czarni poczuli się zbyt pewni u siebie - tłumaczył.

Energa Czarni Słupsk - Asseco Prokom Gdynia 66:70. Kwarty: 18:13, 17:20, 11:14, 20:23. Czarni: Cesnauskis 23 (1), Jazvin 11, Blassingame 9 (3), Roszyk 5 (1), Leończyk 4 oraz Avery 5 (1), Davis 5, Szawarski 4, Białek 0. Prokom: Ewing 14 (1), Eldridge 6 (1), Varda 5, Szczotka 5, Witka 4 oraz Adams 14 (2), Szubarga 8 (2), Burrell 6, Hrycaniuk 5, Widenow 3 (1), Frasunkiewicz 0. Stan rywalizacji do czterech zwycięstw: 1-2.

Wyniki półfinałów MP koszykarzy:

PGE Turów Zgorzelec - Trefl Sopot 62:76 (15:23, 13:16, 25:17, 9:20).

PGE Turów Zgorzelec - Trefl Sopot 77:66 (18:19, 17:18, 22:14, 20:15).

Wyniki meczów o miejsca 9-12 i tabela ekstraklasy koszykarzy:

Zastal Zielona Góra - ASK Siarka Tarnobrzeg 89:87 (15:28, 25:19, 24:23, 25:17)

Polonia Warszawa - Kotwica Kołobrzeg 61:70 (13:13, 20:20, 18:13, 10:24)

Poz. Drużyna Mecze Zwycięstwa Porażki Kosze Punkty Bilans
9. Zastal Zielona Góra 25 12 13 1956-1997 37 -41
10. Polonia Warszawa 25 10 15 1782-1889 35 -107
11. Kotwica Kołobrzeg 25 9 16 1957-2025 34 -68
12. ASK Siarka Tarnobrzeg 25 5 20 1825-2106 30 -281
wtorek, 05 kwietnia 2011

Koszykarki Wisły Can Pack Kraków, które jako pierwsze wywalczyły awans do finału mistrzostw Polski muszą uzbroić się w cierpliwość do środy. 6 kwietnia odbędzie się w Polkowicach piąty, decydujący mecz drugiego półfinału CCC kontra KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp.

Do tej pory obydwie drużyn wykorzystywały atut własnego parkietu - w Polkowicach dwukrotnie lepsze były zawodniczki CCC, a w Gorzowie Wlkp. wicemistrzynie Polski także dwa razy nie dały szans rywalkom.

Obrończynie tytułu - koszykarki Lotosu Gdynia przegrały po raz trzeci z Wisłą Can Pack i po raz pierwszy od 16 lat nie wystąpią w finale MP. Pozostała im walka o brązowe medale, ale i to nie będzie łatwe zadanie, gdyż Lotos ma kłopoty kadrowe. Kontuzjowane są Daria Mieloszyńska, Marta Jujka, Magdalena Kaczmarska, a Naketia Swanier wróciła już do USA.

W rywalizacji o miejsca 5-8 (systemem mecz i rewanż) bliżej piątej lokaty jest pruszkowski Matizol Lider, który pokonał na wyjeździe Energę Toruń 77:74. Do sukcesu poprowadziła zespół trenera Arkadiusza Konieckiego Brittany Denson, która uzyskała 10 pkt, zaliczyła 10 zbiórek oraz 3 asysty.

Bliżej siódmego miejsca jest Super Pol Tęcza. Zawodniczki z Leszna pokonały we własnej hali Artego Bydgoszcz różnicą 31 punktów. Rewanżowe spotkania odbędą się w środę w Pruszkowie i Bydgoszczy.

Wyniki:

półfinały:

piątek:

Lotos Gdynia - Wisła Can-Pack Kraków 72:90 (16:26, 15:18, 23:28, 18:18)

Stan rywalizacji 3-0 dla Wisły. Awans Wisły Can-Pack

sobota:

KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. - CCC Polkowice 66:55 (17:15, 14:25, 16:6, 19:9)

Stan rywalizacji 2-2

o miejsce 5:

Energa Toruń - Matizol Lider Pruszków 74:77 (17:25, 18:13, 14:17, 25:22)

o miejsce 7:

Super Pol Tęcza Leszno - Artego Bydgoszcz 95:64 (28:17, 23:20, 26:10, 18:17)


Koszykarze Anwilu Włocławek wygrali w Sopocie z Treflem 76:68 w drugim meczu ćwierćfinału mistrzostw Polski i remisują 1-1. Blisko sprawienia sensacji był PBG Basket Poznań, który w Zgorzelcu uległ dopiero po dogrywce faworytowi PGE Turów 72:73.

Wyniki ćwierćfinałów MP koszykarzy: (kolejne mecze 5 i ew. 6 i 9 kwietnia):

Asseco Prokom Gdynia (1) - AZS Koszalin (8) 106:82 (33:27, 29:21, 21:14,23:20)

Stan rywalizacji 2-0 dla Asseco

PGE Turów Zgorzelec (2) - PBG Basket Poznań (7) 73:72 (17:14, 18:15, 15:16, 13:18, dogrywka 10:9)

Stan rywalizacji 2-0 dla PGE

Trefl Sopot (3) - Anwil Włocławek (6) 68:76 (17:16, 20:17, 12:22, 19:21)

Stan rywalizacji 1-1

Energa Czarni Słupsk (4) - Polpharma Starogard Gd. (5) 89:70 (22:17, 22:24, 15:12, 30:17)

Stan rywalizacji 2-0 dla Energi

poniedziałek, 28 lutego 2011

W niedzielnym meczu kończącym 18. kolejkę ekstraklasy koszykarzy Polpharma Starogard Gd. przegrała po dogrywce z PGE Turów Zgorzelec 90:93. Była to pierwsza porażka gospodarzy na własnym parkiecie od 31 października ubiegłego roku.

PGE wygrał z "Kociewskimi Diabłami" po raz drugi w sezonie, co daje mu lepszą pozycję w walce o pierwsza czwórkę. Spotkanie w Starogardzie było wyrównane i zacięte od pierwszych minut. W końcówce lekką przewagę uzyskali goście, ale rzut Deonty Vaughna za trzy punkty na osiem sekund przed syreną dał Polpharmie remis (77:77) i dogrywkę.

W dodatkowym czasie mniej błędów popełnili koszykarze ze Zgorzelca. Najwięcej punktów zdobyli dla Turowa Amerykanie: Torey Thomas - 26 (też osiem zbiórek i cztery asysty) oraz David Jackson - 22 (sześć zbiórek i asysta).

W sobotę w siódmych derbach Trójmiasta stuprocentową skuteczność wygranych zachował Asseco Prokom Gdynia. Mistrz Polski pokonał Trefla Sopot 78:76. W Gdyni na 20 sekund przed końcem prowadził Trefl 76:75, ale ostatnie słowo należało do podopiecznych trenera Tomasa Pacesasa. Rzuty wolne wykorzystał Bułgar Filip Widenow, a w ostatniej akcji Piotr Szczotka zablokował Filipa Dylewicza.

Passę trzech porażek z rzędu przerwał beniaminek Zastal Zielona Góra. We własnej hali prowadzeni przez nowego pierwszego trenera Tomasza Jankowskiego (był asystentem zwolnionego Tomasza Herkta) zawodnicy Zastalu rozgromili Polonię Warszawa 96:68. Gospodarze zdominowali walkę pod tablicami, grali zespołów (23 asysty) i trafili aż 14 razy zza linii 6,75 m.

W Kołobrzegu doszło do niecodziennej sytuacji - z powodu awarii urządzeń pomiarowych odwołano spotkanie derbowe Kotwica kontra AZS Koszalin. O tym, czy mecz odbędzie się w nowym terminie, czy też gościom zostanie przyznany walkower zdecydują władze Polskiej Ligi Koszykówki.

18. kolejka PLK - 26 lutego

Asseco Prokom Gdynia - Trefl Sopot 78:76 (16:15, 16:21, 25:17, 21:23)

ASK Siarka Tarnobrzeg - Anwil Włocławek 69:92 (14:27, 17:22, 18:18, 20:25)

PBG Basket Poznań - Energa Czarni Słupsk 78:68 (21:10, 17:22, 18:16, 22:20)

Zastal Zielona Góra - Polonia Warszawa 96:68 (16:13, 24:15, 29:32, 27:8)

Polpharma Starogard Gd. - PGE Turów Zgorzelec 90:93 po dogrywce (11:18, 27:12, 21:29, 18:18, 13:16)

Kotwica Kołobrzeg - AZS Koszalin nie odbył się

Poz. Drużyna Mecze Zwycięstwa Porażki Kosze Punkty Bilans
1. Energa Czarni Słupsk 18 12 6 1480-1404 30 +76
2. PGE Turów Zgorzelec 17 12 5 1387-1308 29 +79
3. Trefl Sopot 18 10 8 1393-1315 28 +78
4. Polpharma Starogard Gd. 18 10 8 1453-1394 28 +59
5. Asseco Prokom Gdynia 15 12 3 1167-1042 27 +125
6. Anwil Włocławek 18 9 9 1421-1365 27 +56
7. PBG Basket Poznań 18 8 10 1373-1392 26 -19
8. Zastal Zielona Góra 18 8 10 1355-1402 26 -47
9. Polonia Warszawa 18 8 10 1279-1357 26 -78
10. AZS Koszalin 16 7 9 1309-1377 23 -68
11. Kotwica Kołobrzeg 16 5 11 1268-1307 21 -39
12. ASK Siarka Tarnobrzeg 18 3 15 1298-1520 21 -222



23. kolejka PLKK - 26 lutego

Odra Brzeg - Matizol Lider Pruszków 63:91 (14:30, 12:13, 14:32, 23:16)
Energa Toruń - INEA AZS Poznań 82:62 (22:23, 18:8, 23:23, 19:8)
Lotos Gdynia - Utex ROW Rybnik 114:47 (34:13, 24:9, 24:18, 32:7)

2011-03-02:
ŁKS Siemens AGD Łódź - KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. (17.30)

Poz. Drużyna Mecze Zwycięstwa Porażki Kosze Punkty Bilans
1. CCC Polkowice 21 19 2 1452-1101 40 +351
2. Wisła Can-Pack Kraków 21 19 2 1558-1220 40 +338
3. Lotos Gdynia 22 15 7 1761-1406 37 +355
4. KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 21 16 5 1578-1235 37 +343
5. Matizol Lider Pruszków 22 15 7 1467-1399 37 +68
6. Energa Toruń 22 14 8 1696-1485 36 +211
7. Artego Bydgoszcz 22 11 11 1532-1606 33 -74
8. Super Pol Tęcza Leszno 22 9 13 1484-1564 31 -80
9. Widzew Łódź 22 8 14 1392-1524 30 -132
10. INEA AZS Poznań 22 6 16 1421-1609 28 -188
11. Utex ROW Rybnik 22 4 18 1313-1684 26 -371
12. Odra Brzeg 22 3 19 1288-1737 25 -449
13. ŁKS Siemens AGD Łódź 21 2 19 1286-1658 23 -372
poniedziałek, 21 lutego 2011

Drużyna Zachodu wygrała ze Wschodem 148:143 w 60. edycji Meczu Gwiazd koszykarskiej ligi NBA. Było to 24. zwycięstwo Zachodu w historii (36 razy wygrywał Wschód), a po raz piąty rywalizacja toczyła się w Los Angeles, w hali Staples Centre należącej do Lakers.


Kobe Bryant poprowadził w Los Angeles drużynę Zachodu do wygranej ze Wschodem 148:143 w 60. Meczu Gwiazd ligi NBA. Koszykarz miejscowych Lakers został uznany najlepszym zawodnikiem (MVP) - uzyskał 37 punktów i miał 14 zbiórek oraz po trzy asysty i przechwyty.

Bryant przyćmił tym samym LeBrona Jamesa z Miami Heat, który zanotował tzw. triple-double: 29 punktów, 12 zbiórek i 10 asyst, ale także kolegę z drużyny Zachodu Kevina Duranta - 34 pkt. "Grał od początku (Bryant - PAP) bardzo agresywnie. Nigdy nie widziałem takiej postawy zawodnika w spotkaniu All Star" - powiedział ubiegłoroczny MVP Dwyane Wade, który z powodu kontuzji stawu skokowego w trzeciej kwarcie musiał zejść z parkietu.

Bryant po raz kolejny zapisał się na kartach historii NBA - 37 punktów to czwarta najlepsza zdobycz punktowa w spotkaniach gwiazd. Do przerwy wyrównał osiągnięcie Wilta Chamberlaina (21 pkt), ale nie zdołał poprawić jego rekordu - 42 pkt z 1962 r. Więcej od gracza Lakers zdobyli również Michael Jordan (40 w 1988 roku) i Rick Barry (38 pkt w 1967 roku).

"Od początku było widać, że strasznie zależy mu na tytule MVP. Mało podawał, ale to cały Kobe" - dodał ze śmiechem Amare Stoudemire.

Mecz toczył się pod dyktando Zachodu, który do przerwy prowadził 76:64. Bryant w trzecie kwarcie popisał się wsadem nad LeBronem Jamesem, a potem dorzucił trzy pkt i Zachód prowadził 90:79.

Ale to nie 32-letni koszykarz "Jeziorowców" zdobył decydujące punkty, gdy pod koniec czwartej kwarty rywale ze Wschodu zmniejszyli straty z 17 do dwóch punktów. Pierwsze skrzypce zagrał wówczas Durant, który uzyskał pięć punktów z rzędu. Wschód odpowiedział jeszcze trafieniem "za trzy" Raya Allena i było 146:143, ale po raz kolejny ostatnie słowo należało do Duranta. Pewnie wykorzystane rzuty wolne przypieczętowały sukces Zachodu.

Na trybunach tradycyjnie nie brakowało gwiazd świata kultury i rozrywki. W Staples Center w najlepszych rzędach zasiedli m.in. Jack Nicolson, Dustin Hoffman, Warren Beatty, Spike Lee oraz Beyonce Knowles, lider Aerosmith Steven Taylor czy raper Jay-Z.

Zachód - Wschód 148:143 (37:27, 39:37, 41:36, 31:43)

Zachód: Kobe Bryant 37, Kevin Durant 34, Pau Gasol 17, Russell Westbrook 12, Chris Paul 10, Carmelo Anthony 8, Blake Griffin 8, Manu Ginobili 7, Dirk Nowitzki 6, Deron Williams 5, Kevin Love 2, Tim Duncan 2

Wschód: Amare Stoudemire 29, LeBron James 29, Dwyane Wade 14, Chris Bosh 14, Ray Allen 12, Derrick Rose 11, Joe Johnson 11, Paul Pierce 6, Rajon Rondo 6, Dwight Howard 5, Kevin Garnett 4, Al Horford 2.

Po sześciu zwycięstwach z rzędu w lidze i zdobyciu Pucharu Polski Polpharma przegrała niespodziewanie w Warszawie z Polonią 62:68. - Zlekceważyliśmy rywali - przyznał po meczu Deonta Vaughn.

Do soboty koszykarze ze Starogardu Gdańskiego wygrali aż 19 z 21 ostatnich meczów, wliczając w to rozgrywki Pucharu Polski. Porażka z Polonią jest ich pierwszą od ponad dwóch miesięcy. - Polonia zostawiła na parkiecie serce, w moim zespole tego brakowało. Być może jest to spowodowane naszymi ostatnimi sukcesami, przez co nie podchodzimy tak samo zaangażowani do wszystkich spotkań - tłumaczył spokojnie Sretenović.

Polonia do gry wyszła zdeterminowana i zmobilizowana, a wysoką przewagę osiągnęła już w końcówce drugiej kwarty, gdy po serii ośmiu punktów z rzędu wyszła na 11-punktowe prowadzenie (37:26). Po przerwie Polpharma próbowała odrabiać straty, częściej dogrywała piłkę pod kosz, ale w ważnych momentach trafiali dla gospodarzy najlepszy na parkiecie Marcin Nowakowski (15 punktów, cztery asysty) oraz skuteczny z dystansu Alan Czujkowski (11 punktów).

Na dwie minuty przed końcem Polpharma zbliżyła się na trzy punkty (65:62), ale Polonia grająca niskim składem z trzema rozgrywającymi: Marcinem Nowakowskim, Kamilem Łączyńskim i Darnellem Hinsonem, obroniła przewagę. Hinson skutecznie wykonywał rzuty wolne, a sześć sekund przed końcem na środku boiska piłkę z kozła Robertowi Skibniewskiemu wyjął Nowakowski i nie dał rywalom szans na odrobienie choć części strat.

Polonia Warszawa - Polpharma Starogard Gd. 68:62. Kwarty: 19:16, 18:10, 17:21, 14:15. Polonia: Nowakowski 15 (1), Hinson 10 (1), Palmer 10, Wichniarz 6 (2), Nana 4 oraz Czujkowski 11 (3), Łączyński 5 (1), Kwiatkowski 0. Polpharma: Gilmore 14 (3), Archibeque 13, Skibniewski 8 (2), Cielebąk 7, Vaughn 4 oraz Chanas 2, Dutkiewicz 0, Hicks 0, Metelski 0, Szpyrka 0.

17. kolejka - 19/20 lutego

2011-02-19:
Polonia Warszawa - Polpharma Starogard Gd.  68:62 (19:16, 18:10, 17:21, 14:15)
Anwil Włocławek - Zastal Zielona Góra  85:63 (24:18, 15:12, 20:16, 26:17)
Energa Czarni Słupsk - ASK Siarka Tarnobrzeg  96:66 (25:15, 27:15, 18:17, 26:19)
2011-02-20:
PGE Turów Zgorzelec - Kotwica Kołobrzeg  89:80 (30:20, 21:18, 20:18, 18:24)
AZS Koszalin - Asseco Prokom Gdynia  83:93 (20:29, 20:22, 16:27, 27:15)
2011-02-21:
Trefl Sopot - PBG Basket Poznań (18.00)



22. kolejka Ford Germaz Ekstraklasy(Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet) - 19 lutego

CCC Polkowice - Odra Brzeg 82:58 (22:8, 21:22, 23:15, 16:13)
INEA AZS Poznań - ŁKS Siemens AGD Łódź 79:57 (16:12, 22:15, 18:16, 23:14)
Artego Bydgoszcz - Utex ROW Rybnik 85:67 (25:15, 20:16, 26:9, 14:27)
Widzew Łódź - Super Pol Tęcza Leszno 69:55 (21:3, 17:15, 17:23, 14:14)
KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. - Wisła Can-Pack Kraków 57:68 (11:25, 19:10, 13:23, 14:10

2011-02-20:
Lotos Gdynia - Energa Toruń 95:80 (30:18, 15:16, 19:24, 31:22)


poniedziałek, 14 lutego 2011

W półfinale padł Prokom, a w finale Anwil - Polpharma Starogard wygrała w Gdyni turniej Final Four o Puchar Polski i zdobyła pierwsze trofeum w historii klubu. Zaskoczenie? Niekoniecznie, jeśli spojrzy się na bilans drużyny, od kiedy prowadzi ją Zoran Sretenović...


Zawodnicy Zorana Sretenovicia już przed Final Four byli cichym faworytem turnieju. Kto jednak pomyślał o ewentualnym występie w barwach Asseco Prokom Gdynia Qyntela Woodsa, nie miał wątpliwości, że to gospodarze wzniosą w górę trofeum. Polpharma odprawiła z kwitkiem mistrzów Polski już w piątek, w półfinale.

- Do domów wróciliśmy grubo po północy. W meczu z Anwilem doskwierało nam więc zmęczenie. Na szczęście nie stanęło on nam na drodze do sukcesu - stwierdził Sretenović.

Pomysłem na grę w ataku i obronie starogardzianie przewyższali każdego z rywali. Na początku meczu finałowego z Anwilem przeżyliśmy deja vu z ostatniego ligowego spotkania obu zespołów. Tydzień wcześniej spotkały się one w Starogardzie. Tak wtedy, jak i w sobotę pierwsze minuty należały do włocławian. Zwłaszcza do Paula Millera, który w otwierającej spotkanie kwarcie rzucił 9 pkt.

- Zaczęliśmy zbyt nerwowo, chociaż przed meczem panowała świetna atmosfera. Były m.in. białe opaski na głowach, ale to nie wystarczyło. Na szczęście trener wziął szybko czas, zmobilizował nas i górę wzięło doświadczenie - powiedział Robert Skibniewski.

Opaski, to pomysł Kamila Chanasa. Na głowach wszystkich koszykarzy Polpharmy były one jednak tylko przed rozpoczęciem meczu. Później większość z nich wylądowała przy ławce rezerwowych.

W 7 min. Anwil grający często z kontry, prowadził 16:6. Kolejny fragment pierwszej kwarty to jednak starogardzianie wygrali 11:1.Kiedy w połowie drugiej części meczu Deonta Vaughn trafił za trzy punkty, Polpharma wyszła na prowadzenie 28:26 i nie oddała go już do końca meczu.

Najlepiej porażkę swojego zespołu podsumował trener Anwilu Emir Mutapcić: - Są trzy powody, przez które przegraliśmy. Po pierwsze kombinowana obrona Polpharmy. W drugiej kwarcie mieliśmy z tym wiele problemów. Po drugie, w trzeciej kwarcie graliśmy świetnie w defensywie. Ale co wybroniliśmy akcję, to Polpharma zbierała piłkę w ataku i skutecznie dobijała. Trzecim powodem była świetna postawa Roberta Skibniewskiego. To ważna postać przy organizacji gry Polpharmy. Jego osoba jest przyczyną zdobycia przez naszych rywali pucharu.

Rozgrywający Polpharmy zachwycił nie tylko trenera wicemistrzów Polski. W piątek, w półfinale pogrążył Daniela Ewinga. W sobotę już do przerwy miał 6 asyst (w całym spotkaniu 7). W meczu z Anwilem ani razu nie usiadł na ławce rezerwowych.

- Aha, jeszcze zapomniałem o Chanasie. On przecież także zagrał świetnie - dodał Mutapcić.

Tak Skibniewski jak i Chanas to byli koszykarze Anwilu. Pierwszy z nich grał we Włocławku jeszcze w tym sezonie. Drugi w poprzednich rozgrywkach zdobył z Anwilem srebro. Chanas w drugiej kwarcie sobotniego starcia rzucił 11 pkt. Kiedy w połowie czwartej kwarty Anwil doszedł Polpharmę na trzy punkty (60:63), to on zdobył pierwszy w tej części gry kosz dla starogardzian.

- Każdego dnia ktoś inny pokazuje ekstra cechę. To jest nasza największa siła. A że mamy dobrze ustawioną taktykę, to wszyscy po kolei możemy pokazywać nasze walory - powiedział kapitan Polpharmy Tomasz Cielebąk.



Anwil Włocławek - Polpharma Starogard Gdański 67:75. Kwarty: 20:19, 16:22, 16:22, 15:12. Anwil: Pluta 13 (1), Miller 12, Majewski 5, Thompson 4 (1), Jovanović 3 oraz Thomas 15 (3), Hajrić 11, Modrić 4. Polpharma: Vaughn 15 (3), Skibniewski 13 (1), Archibeque 9, Gilmore 4, Cielebąk 2 oraz Chanas 19 (2), Mirković 11, Metelski 2, Dutkiewicz 0.


Reprezentacja Polski koszykarek przegrała w niedzielę w Lublinie z drużyną Gwiazd Ford Germaz Ekstraklasy 87:90 po dogrywce (19:21, 19:19, 27:22, 17:20, 5:8). MVP spotkania wybrana została Jelena Maksimović (Energa Toruń).

W dogrywce widać było wyraźne zmęczenie reprezentantek tempem gry przez cały mecz.

Jak przystało na występ najlepszych koszykarek polskiej ekstraklasy, spotkanie stało na dobrym poziomie i nie brakowało w nim efektownych i skutecznych akcji, choć zwłaszcza w drugiej kwarcie zawodniczkom obydwu zespołów kilkakrotnie zdarzało się nie trafiać z najdogodniejszych nawet pozycji.

Dla reprezentacji biało-czerwonych, grającej bez Agnieszki Bibrzyckiej, lubelski mecz był jednym z ważnych elementów przygotowań do czerwcowych mistrzostw Europy, których Polska jest gospodarzem.

Najlepszą zawodniczką lubelskiego Meczu Gwiazd uznana została Jelena Maksimović z Energi Toruń.

Konkurs rzutów za trzy punkty wygrała Laurie Koehn (UTEX ROW Rybnik).

Niezwykle ciepło przyjętą przez lubelską publiczność atrakcją towarzyszącą Meczowi Gwiazd były występy jednej z najlepszych w świecie grup cheerleaderek Red Foxes z Ukrainy.

W przeprowadzonej przed meczem licytacji reprezentacyjną koszulkę z autorafem Marcina Gortata jeden z kibiców nabył za 650 zł.

Polska - Gwiazdy Ford Germaz Ekstraklasy 87:90 (19:21, 19:19, 27:22, 17:20, 5:8).

Polska: Ewelina Kobryn 22, Agnieszka Skobel 5, Magdalena Leciejewska 4, Justyna Żurowska 4 (1x3), Paulina Pawlak 2 - Agnieszka Szott 20 (1x3), Elżbieta Mowlik 13 (3x3), Marta Jujka 11, Katarzyna Krężel 4 (1x3), Joanna Czarnecka 2, Katarzyna Dźwigalska.

Gwiazdy FGE: Jelena Maksimović 18, Erin Phillips 12 (2x3), Amisha Carter 8, Stephanie Raymond 6, Alicia Gladden 6 - Bernice Mosby 12, Laurie Koehn 7 (1x3), Milka Bjelica 6, Monica Wright 6, Sharnee Zoll 5, Brittany Denson 4.

Sędziowali: Marcin Kowalski, Robert Aleksandrowicz i Mariusz Adameczek.

Widzów ponad 3 tysiące.

 
1 , 2 , 3 , 4