MŚ piłkarzy ręcznych Szwecja 2011

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Francja pokonała w Malmoe po dogrywce Danię 37:35 (31:31, 15:12) w finale mistrzostw świata piłkarzy ręcznych. Brązowy medal wywalczyła Hiszpania.


Francuzi obronili tytuł i po raz czwarty w historii stanęli na najwyższym stopniu podium mistrzostw świata. Duńczycy - mistrzowie Europy z 2008 roku - w tej imprezie mają znacznie mniejsze dokonania. Wcześniej po medale sięgali tylko dwa razy: w 1967 roku wywalczyli srebro i przed czterema laty brąz (w półfinale po dwóch dogrywkach ulegli wtedy Polakom).

Od początku zawodnicy imponowali zadziornością i poświęceniem z jakim walczyli o każdą, czasami wydawałoby się straconą piłkę. Gra toczyła się gol za gol i żadna z drużyn nie mogła odskoczyć rywalowi. Oba zespoły miały za sobą głośny doping swoich kibiców, którzy szczelnie wypełnili Malmoe Arena.

Dopiero w 17. min mistrzowie olimpijscy Francuzi osiągnęli lekką przewagę i objęli prowadzenie 9:6. Skandynawowie potrzebowali jednak tylko trzech minut, aby doprowadzić do wyrównania. Trójkolorowi odpowiedzieli na to czterema bramkami z rzędu, by w 26. min wygrywać 14:10. Korzystny dla nich wynik przypilnowali do końca pierwszej połowy i do szatni schodzili prowadząc 15:12.

Po przerwie Duńczycy dwoili się i troili, by zniwelować straty. Trójkolorowi, pomimo kilku błędów utrzymywali korzystny rezultat . Poza tym w bramce mieli Thierry Omeyera, którego uznano za najlepszego zawodnika na tej pozycji w MŚ 2011.

Przełom nastąpił 46. minucie, kiedy Skandynawowie zdobyli kontaktowego gola na 22:23. Trzy minuty później był już remis 24:24. Walka rozgorzała na nowo, a kibicom coraz częściej puszczały nerwy. Otwarta gra skutkowała wieloma golami.

W końcówce rozegrał się Lars Christiansen, który w 57. minucie doprowadził do kolejnego wyrównania 29:29. Kibice wstali z miejsc i na stojąco obserwowali dramatyczną końcówkę. Niecałą minutę przed ostatnią syreną Nicola Karabatic - uznany za najbardziej wartościowego zawodnika czempionatu (MVP) - uzyskał gola i Francuzi prowadzili 31:30. Ostatnie słowo należało jednak do Duńczyków, wytrzymali nerwowo i udanym rzutem dwie sekundy przed końcem popisał się Bo Spellerberg, doprowadzając do dogrywki.

W doliczonym czasie gry udanymi interwencjami poderwał swój zespół do walki Niklas Landin. Obronił m.in. karnego i w 64. minucie po raz pierwszy od długiego czasu na prowadzenie wyszli Duńczycy (33:32). Na odpowiedź nie trzeba było jednak długo czekać. Francuzi, choć to się już wydawało niemożliwe, podkręcili tempo, podczas gdy rywali zaczęły już łapać skurcze. Pierwsza część dogrywki zakończyła się prowadzeniem Trójkolorowych 34:33.

W drugiej części wiadomo było, że jeden błąd może zadecydować o mistrzostwie świata. Taki błąd popełnił Duńczyk. Wskutek nieporozumienia w ataku Francuzi odzyskali piłkę, gola zdobył Fernandez, a za chwilę Omeyer obronił rzut rywala i Francja mogła się cieszyć z wygranej 37:35.

Polska zajęła w mistrzostwach ósme miejsce.

Francja - Dania 37:35 (31:31, 15:12)

Francja: Thierry Omeyer - Jerome Fernandez 5, Didier Dinart, Xavier Barachet 3, Bertrand Gille 4, Guillaume Joli 1, Samuel Honrubia, Nikola Karabatic 10, William Accambray 2, Luc Abalo 5, Cedric Sorhaindo, Michael Guigou 7.

Dania: Niklas Landin Jacobsen, Soerenn Rasmussen - Hans Lindberg 3, Mikkel Hansen 10, Lars Christiansen 5, Lasse Boesen 2, Rene Toft Hansen 2, Bo Spellerberg 4, Kasper Soendergaard, Mads Christiansen 1, Rasmus Lauge, Anders Eggert Jensen 3, Lasse Svan Hansen, Kasper Nielsen, Jasper Noeddesbo 3, Michael Knudsen 2.

Sędziowali: Oscar Raluy i Anhel Luis Sabroso (obaj Hiszpania).

Widzów: 12 462.


Wyniki decydujących spotkań:

finał

Francja - Dania 37:35 po dogr. (15:12, 31:31)

o brązowy medal

Hiszpania - Szwecja 24:23 (11:11)

niedziela, 30 stycznia 2011

Nikt z polskiej ekipy piłkarzy ręcznych, która zajęła ósme miejsce mistrzostw świata w Szwecji, nie jest usatysfakcjonowany osiągniętym rezultatem. Artur Siódmiak upatruje przyczyn porażki m.in. w zbytnim pośpiechu na boisku. Kapitan reprezentacji piłkarzy ręcznych Sławomir Szmal podkreślił po ostatnim meczu w mistrzostwach świata w Szwecji, że wola walki drużyny nie zrekompensowała braku formy.

Według Siódmiaka, on i jego koledzy uwierzyli w swoje możliwości po wygranym meczu z Koreą Płd. Właśnie wtedy w zespole powiało optymizmem. Gra się zazębiała i wydawało się, że zwycięski marsz będzie trwał.

"Mieliśmy dobre i złe chwile. Na początku turnieju graliśmy dość przeciętnie. Potem przyszedł mecz z Koreą, w którym w drugiej połowie potrafiliśmy się odbudować. To zaczynało funkcjonować tak jak powinno. Przed meczem ze Szwecją byliśmy optymistami. Tymczasem w drugiej połowie przytrafiły się proste błędy i niewykorzystane przewagi. Doprowadziło to do tego, że przegraliśmy. To nam trochę podcięło skrzydła" - przypomniał.

"Z Duńczykami znowu wyszliśmy +naładowani+, jednak ponownie dyscyplina taktyczna zawodziła. Oddawaliśmy rzuty z nieprzygotowanych sytuacji. W drugiej połowie jeszcze raz się odrodziliśmy. Pokazaliśmy kibicom i sobie, że można. Los jednak się do nas nie uśmiechnął. Przegraliśmy walkę o półfinał i na pewno morale trochę opadło" - ocenił.

Siódmiak zaprzecza stwierdzeniom, że w końcówce turnieju polscy szczypiorniści wychodzili na boisko bez wiary w zwycięstwo, stawiając się na z góry straconej pozycji.

"Nie zgodzę się, że +zostawiliśmy głowy+ w szatni przed ostatnimi trzema meczami. Do spotkania z Węgrami o siódme miejsce byliśmy dobrze nastawieni. Niestety, mieliśmy znowu przestój w pierwszej połowie i to się zemściło. W głupi sposób roztrwoniliśmy przewagę i zeszliśmy do szatni z minus dwoma bramkami. To miało ogromny wpływ na naszą postawę. Straciliśmy kolejne bramki i potem znów gonienie, gonienie króliczka, ale tym razem się nie udało" - zakończył Siódmiak.

"Mecze w grupie w pierwszej rundzie nie były może najlepsze. Ale tworzyliśmy zespół, walczyliśmy i wygrywaliśmy, a to najważniejsze. Nie było w nas może widać uśmiechu po wygranych meczach, to się zmieniło dopiero po zwycięstwie nad Koreą Południową. Ale potem, w trakcie naprawdę ważnych spotkań w naszych poczynaniach można było zauważyć niepewność, brak zaufania do własnych umiejętności" - dodał Szmal.

W trakcie turnieju jeden z najlepszych bramkarzy świata zupełnie nie interesował się ocenami mediów, pomeczowymi statystykami.

"Po żadnym meczu nie oglądałem statystyk, nie czytałem artykułów. To mnie nie interesowało. Skupiałem się na kolejnych przeciwnikach i przygotowaniu. Ocena będzie należała do naszych fanów i trenera" - stwierdził.

- Stoi przed wami człowiek, który czuje na sobie odpowiedzialność, czuje niedosyt, czuje złość, czuje to, że czegoś może nie ruszył. Obojętnie jak to nazwać, nie jestem człowiekiem, który chowa się gdzieś pod szczotkę, którą wycierają parkiet, tylko staram się zawsze walczyć do końca. Jestem tym wszystkim rozczarowany, zdziwiony, obolały, przegrany - możecie tych określeń użyć w kolejności jakiej chcecie - powiedział dziennikarzom rozgoryczony Wenta po ostatniej porażce w turnieju, która sprawiła, że nie zrealizowano celu minimum na te mistrzostwa, czyli awansu do kwalifikacji olimpijskich.

Wenta często był bezsilny, widząc poczynania swoich podopiecznych na boisku. Nie wszystkie jego decyzje przynosiły spodziewany efekt. Sami zawodnicy, jego zdaniem, powinni też dokonać samooceny.

Szkoleniowiec zdaje sobie sprawę, że recenzje w kraju będą bardzo surowe. Pociesza się, że mimo wszystko nie stracili zupełnie kontaktu z czołówką.

- Kolejna impreza, która określana jest mianem niewypał. Choć szczęśliwie jesteśmy jeszcze w tej grupie czołowej. Kompletnym nieszczęściem by było, gdybyśmy przegrali jeszcze coś po drodze - dodał.

Wenta odpiera zarzuty, że jego zespół nie spisał się najlepiej, gdyż nie trafił z formą, a zawodnicy byli przemęczeni.

środa, 26 stycznia 2011

Polscy piłkarze ręczni zajęli czwarte miejsce w grupie i w piątek zmierzą się z Węgrami o 7. miejsce w turnieju. Zadecydowała o tym porażka z Chorwatami 24-28.


Senna atmosfera w hali czekającej na hit wieczoru, czyli pojedynek Szwedów i Duńczyków, udzieliła się obu zespołom. Chorwaci pierwszego gola rzucili w 7. minucie, w 10. był remis 3-3. Polacy grali w pierwszej połowie tak, jak w całym turnieju. Bardzo źle w ataku, w miarę nieźle w obronie, ale skórę i tak ratował nam Sławomir Szmal. 13 udanych interwencji na 26 rzutów to wynik wyśmienity. "Kasa" czarował broniąc nawet tak niewiarygodne sytuacje, jak 10. minucie gdy ze skrzydła lobował go Ivan Nincević - polski bramkarz spadł na jedną nogę, odbił się z niej i sięgnął piłki jeszcze przed linią. To chyba jedna z najbardziej efektywnych interwencji bramkarskich na tym turnieju!

Do tego Szmal obronił karnego, ale co z tego, skoro koledzy "Kasie" nie pomagali i w ataku robili głupotę za głupotą. Przede wszystkim bez rzutów tylko posyłając piłkę w trybuny albo oddając po prostu rywalowi. Błędów technicznych było w pierwszej połowie aż 10, a do tego trzeba dodać sześć zmarnowanych rzutów. Chorwaci raz po raz dostawali też kary dwuminutowe - tylko przed przerwą było ich sześć!

Przez 80 sekund graliśmy w podwójnej przewadze, ale wtedy już goniliśmy wynik odrabiając dwubramkową stratę. Na chwilę, bo gdy rywal był w komplecie znów odskoczył zdobywając 13. bramkę równo z końcową syreną po bombowym rzucie Blazenko Lackovica.

Często zejście do szatni wiele zmienia i można było mieć nadzieję, że strata tylko dwóch goli z pierwszej połowy jest do odrobienia. Tym bardziej, że Chorwaci też sprawiali wrażenie, jakby grali na pół gwizdka. Tyle, że pierwsze pięć minut drugiej połowy przegraliśmy 1-4. Było 12-17, ale zostawało aż 25 minut do końca. Nie z takiego "doła" wychodziliśmy, nie tylko na tym turnieju. Ale by tak się stało, trzeba mieć pomysł i chęci. A tymczasem "Biało-czerwoni" grali tak, jakby nie było ani jednego, ani drugiego. W wielkich bólach udało się zmniejszyć straty do trzech goli - w 50. min było 20-23.

Sytuację próbował ratować Piotr Wyszomirski, który kolejny raz w turnieju dał dobrą zmianę Szmalowi. Ale wszystko na nic. Im bardziej Polacy starali się odwrócić losy meczu, tym bardziej nic z tego nie wychodziło.

Przegraliśmy w słabym stylu i stoimy na krawędzi przyzwoitego wyniku na tych mistrzostwach. Mecz z Węgrami będzie pojedynkiem o ostatnie miejsce dające prawo udziału w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Londynie. To spotkanie w Kristianstad w piątek o godz. 18.15.

Polska - Chorwacja 24-28 (11-13)

Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski - Bartłomiej Jaszka 4, Tomasz Tłuczyński 4, Bartosz Jurecki 3, Mateusz Zaremba 3, Marcin Lijewski 2, Patryk Kuchczyński 2, Grzegorz Tkaczyk 2, Mariusz Jurkiewicz 2, Piotr Grabarczyk 2, Karol Bielecki, Bartłomiej Tomczak, Artur Siódmiak, Mariusz Jurasik, Tomasz Rosiński.

Chorwacja: Ivan Pesic, Mirko Alilovic - Denis Buntic 7, Vedran Zrnic 6, Igor Vori 4, Manuel Strlek 4, Ivano Balic 3, Domagoj Duvnjak 1, Blazenko Lackovic 1, Drago Vukovic 1, Tonci Valcic 1, Ivan Nincevic, Marko Kopljar, Jakov Gojun.

GRUPA I:

Drużyna Mecze Punkty Bramki Z R P
1. Francja Francja 5 9 160 – 129 4 1 0
2. Hiszpania Hiszpania 5 9 148 – 127 4 1 0
3. Islandia Islandia 5 4 137 – 141 2 0 3
4. Węgry Węgry 5 4 127 – 147 2 0 3
5. Norwegia Norwegia 5 2 133 – 143 1 0 4
6. Niemcy Niemcy 5 2 124 – 142 1 0 4


GRUPA II:


Drużyna Mecze Punkty Bramki Z R P
1. Dania Dania 5 10 155 – 131 5 0 0
2. Szwecja Szwecja 5 6 127 – 124 3 0 2
3. Chorwacja Chorwacja 5 5 142 – 129 2 1 2
4. Polska Polska 5 4 123 – 129 2 0 3
5. Serbia Serbia 5 3 127 – 139 1 1 3
6. Argentyna Argentyna 5 2 117 – 139 1 0 4



Kolejne spotkania:

O 23. miejsce


23.01. 16:00 Malmoe Bahrajn Bahrajn 33:23 Australia Australia

O 21. miejsce


23.01. 18:00 Lund Brazylia Brazylia 28:18 Chile Chile

O 19. miejsce


23.01. 14:00 Kristianstad Tunezja Tunezja 29:30 Rumunia Rumunia

O 17. miejsce


23.01. 16:30 Kristianstad Austria Austria 35:39 Słowacja Słowacja

O 15. miejsce


24.01. 18:00 Skoevde Japonia Japonia 24:29 Algieria Algieria

O 13. miejsce


24.01. 20:30 Skoevde Egipt Egipt 23:26 Korea Południowa Korea Płd.

O 11. miejsce


27.01. 18:00 Kristianstad Niemcy Niemcy
Argentyna Argentyna

O 9. miejsce


27.01. 20:30 Kristianstad Norwegia Norwegia
Serbia Serbia

O 7. miejsce


28.01. 18.00 Kristianstad Polska Polska
Węgry Węgry

O 5. miejsce


28.01. 20:30 Malmoe Chorwacja Chorwacja
Islandia Islandia
poniedziałek, 24 stycznia 2011

Polacy wygrali z Serbią 27-26 w meczu grupy II fazy głównej MŚ w Szwecji. Zwycięstwo zapewnił nam gol Karola Bieleckiego w ostatnich sekundach meczu.


Gol Karola Bieleckiego 9 sekund przed końcem meczu dał polskim piłkarzom ręcznym zwycięstwo z Serbią 27:26 Biało-czerwoni nadal liczą się w walce o udział w kwalifikacjach do igrzysk w Londynie

Chwilę przed rozpoczęciem meczu wiadomo było, że Polacy stracili szansę na awans do półfinału szwedzkiego mundialu, bo Chorwacja przegrała w Malmoe ze Szwecją i razem z Danią zapewniła sobie prawo walki o medale. Na Polaków i Serbów to jednak nie wpłynęło - od samego początku walka szła na noże i to z obydwu stron. Pierwszy gol padł dopiero po sześciu minutach (Mateusz Zaremba), a Serbowie trafili dopiero w 10. Gra była nie tylko bardzo twarda, ale i bardzo szybka. Polaków zatrzymywał w bramce Darko Stanić, w ataku nie do zatrzymania dla naszych obrońców był Marko Vujin - tylko w pierwszej połowie zdobył 6 goli.

Polakom nie pomagało to, że grali przy ogłuszającym dopingu kibiców, których z kraju przyjechało dobrze ponad tysiąc. To, co nie robiło wrażenia w 12-tysięcznej hali w Malmoe, w kameralnej 3-tysięcznej hali w Lund można było się czuć jak w Polsce. Przed meczem fani z Polski odśpiewali "sto lat" obchodzącemu dzisiaj 29. urodziny Karolowi Bieleckiemu.

Pierwszy raz prowadzenie straciliśmy w 17 minucie i przed przerwą nie udało się go odzyskać. Między 14. i 21. minutą nie zdobyliśmy gola, a Serbowie cztery i wygrywali już 8:5. Potrzebowaliśmy jednak tylko trzech minut, w tym dwóch grając w przewadze, żeby po golach Bieleckiego i dwóch świetnie dysponowanego w tym turnieju Tomasza Tłuczyńskiego, doprowadzić do remisu. Serbowie znowu odskczyli na dwa gole, ale sekundę przed końcem udało się przełamać Mariuszowi Jurasikowi, choć wcześniej trzy razy rzucał tragicznie.

Po zmianie stron nic się nie zmieniło - tempo było zabójcze, a walka mordercza. Obudził się w turnieju Tomasz Rosiński, zdobył gola i wypracował karnego. Z powodu kontuzji nie mógł zagrać Grzegorz Tkaczyk. Niesamowity był Tłuczyński - dwa lata temu w Chorwacji w meczu z Serbią miał 100 procent skuteczności przy 11 golach - teraz pracował na jeszcze lepszy wynik.

W 40 minucie wygrywaliśmy drugą połowę 8:3, a w całym meczu 18:14.

Za chwilę było 20:15 i można było pomyśleć o spokojnym dowiezieniu przewagi. Ale akurat tego Polacy nie potrafią robić - emocje, nerwy i horror mają wpisane w zasady piłki ręcznej. W siedem minut roztrwonili przewagę. Stanića w serbskiej bramce zmienił Marjanac i zaczął odbijać. Drugi dobry mecz - od inauguracji ze Słowacją - zagrał Marcin Lijewski - po dwóch jego rzutach z drugiej linii znów prowadziliśmy 22:20 i znów to roztrwoniliśmy. Marjanac odbił pierwszy raz Tłuczyńskiego (skończył mecz z 10 golami), "Lijo" dostał dwie minuty, a Rosiński trafił w słupek. Vujin znów wyprowadził Serbów na prowadzenie. Ale na chwilę, bo Karol i Bartłomiej Tomczak dali nam wynik 24:23. Przy pomocy Piotra Wyszomirskiego, który dał dobrą zmianę "Kasie". I tak w kółko: jedną dla Serbów i remis, jedną dla Serbów i remis.

Ale emocje, to się dopiero miały zacząć! 110 sekund przed końcem przegrywaliśmy 25:26, ale wyrównał z drugiej linii Lijewski. Zostało około 70 sekund i Toskić popełnił błąd techniczny! Mieliśy piłkę, a Bogdan Wenta wyczekał kilka sekund i gdy do końca zostało ich 23 wziął czas - zagrywka poszła pod Karola Bieleckiego, który w dniu swoich 29. urodzin huknął 9 sekund przed końcem do siatki! Serbowie mieli jeszcze 4-5 sekund by coś zrobić, ale ich najlepszy zawodnik Marko Vujin pospieszył się z rzutem z kilkunastu metrów.

W poniedziałek w turnieju dzień przerwy. We wtorek o 18.15 w Malmoe gramy z Chorwacją o trzecie miejsce w grupie, które da prawo walki o piątą lokatę na świecie. Na razie mamy zagwarantowane czwarte miejsce w grupie i w najgorszym razie zagramy o siódme miejsce, które jest ostatnim dającym prawo udziału w turniejach kwalifikacyjnych do igrzysk w Londynie.

Polska - Serbia 27:26 (10:11)

Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski - Bartłomiej Jaszka, Patryk Kuchczyński, Bartłomiej Tomczak 1, Karol Bielecki 4, Bartosz Jurecki 1, Mariusz Jurasik 3, Piotr Grabarczyk, Tomasz Tłuczyński 10 (4 zkarnych), Mariusz Jurkiewicz 1, Marcin Lijewski 4, Tomasz Rosiński 2, Mateusz Zaremba 1.

Serbia: Dragan Marjanac, Darko Stanic - Nemanja Pribak, Zarko Sesum 1, Marko Vujin 11 (3), Ivan Nikcevic, Danimir Curkovic, Alem Toskic 2, Momir Ilic 2, Mladen Bojinovic 1, Dobrivoje Markovic 3, Rajko Prodanovic 2, Rastko Stojkovic 2, Momir Rnic, Uros Vilovski, Nenad Vuckovic 2, Ivan Stankovic .

Sędziowali Lazaar i Reveret (Francja).

Widzów ok. 1650.

Kary:

Polska: 8 minut (Grabarczyk dwie, Rosiński, Lijewski)

Serbia: 14 minut (Vucković dwie, Ilić, Curković, Toskić, Stojković, Bojinović)

2 runda Mistrzostw Świata piłkarzy recznych Szwecja 2011


Grupa I:

Drużyna Mecze Punkty Bramki Z R P
1. Francja Francja 3 5 95 – 75 2 1 0
2. Hiszpania Hiszpania 3 5 86 – 79 2 1 0
3. Islandia Islandia 3 4 85 – 75 2 0 1
4. Niemcy Niemcy 3 2 74 – 80 1 0 2
5. Węgry Węgry 3 2 76 – 92 1 0 2
6. Norwegia Norwegia 3 0 72 – 87 0 0 3


Kolejne mecze:

24.01. 16:00 Joenkoeping Islandia Islandia

–:–

Hiszpania Hiszpania
24.01. 18:15 Joenkoeping Węgry Węgry

–:–

Niemcy Niemcy
24.01. 20:30 Joenkoeping Norwegia Norwegia

–:–

Francja Francja
25.01. 16:15 Joenkoeping Niemcy Niemcy

–:–

Norwegia Norwegia
25.01. 18:30 Joenkoeping Hiszpania Hiszpania

–:–

Węgry Węgry
25.01. 20:45 Joenkoeping Francja Francja

–:–

Islandia Islandia



Grupa II:

Drużyna Mecze Punkty Bramki Z R P
1. Dania Dania 4 8 128 – 107 4 0 0
2. Szwecja Szwecja 4 6 103 – 97 3 0 1
3. Polska Polska 4 4 99 – 101 2 0 2
4. Chorwacja Chorwacja 4 3 114 – 105 1 1 2
5. Argentyna Argentyna 4 2 92 – 113 1 0 3
6. Serbia Serbia 4 1 101 – 114 0 1 3


Kolejne mecze:

25.01. 18:15 Malmoe Chorwacja Chorwacja

–:–

Polska Polska
25.01. 20:15 Malmoe Szwecja Szwecja

–:–

Dania Dania
25.01. 20:15 Lund Serbia Serbia

–:–

Argentyna Argentyna
piątek, 21 stycznia 2011

Polska przegrała ze Szwecją 21-24 (12-14) na zakończenie rywalizacji w grupie D MŚ piłkarzy ręcznych.


To pierwsza porażka "Biało-czerwonych" w tym turnieju. Mimo przegranej Polska, obok Szwecji i Argentyny awansowała do drugiej fazy mistrzostw.

Początek spotkania był bardzo nerwowy w wykonaniu obu zespołów. Waga spotkania, którego wynik będzie się liczył już w bezpośredniej walce o półfinał, przytłaczała jednych i drugich. Mnożyły się słupki i poprzeczki.

Dobrze spisywał się Sławomir Szmal, który nawet obronił karnego, jednak o kilka błędów mniej popełnili gospodarze i to oni utrzymywali jedno lub dwubramkową przewagę. Szczególnie irytowały niecelne podania Polaków, przez co tracili piłkę w zupełnie niegroźnych sytuacjach. Nie wychodziły też rzuty Karolowi Bieleckiemu, który kilkakrotnie został zatrzymany przez Johana Sjoestranda. Wyróżniał się za to pozytywnie Marcin Lijewski, który w tej części gry uzyskał pięć bramek.

Od 12. minuty "Biało-czerwoni" długo nie potrafili zdobyć gola. Gdy pięć minut później gospodarze prowadzili 10-6 trener Bogdan Wenta poprosił o czas. Reprymenda okazała się skuteczna - cztery gole z rzędu i znów był remis 10-10 (21. min). Tym razem Szwed wziął czas.

Mocnymi punktami w swoich zespołach byli bramkarze. Obaj bronili m.in. rzuty karne (Szmal dwa). Nadal więcej zimnej krwi zachowywali niesieni dopingiem Szwedzi, którzy w ostatnich pięciu minutach przed przerwą panowali na boisku. Od stanu 11-11 zdobyli trzy gole z rzędu i do szatni schodzili prowadząc 14-12.

Hala Scandinavium może pomieścić 12 tysięcy kibiców. W czwartek na trybunach zasiadło kilka grupek Polaków. Z mocą kilkuset gardeł próbowali przekrzyczeć Szwedów i o dziwo, chwilami im się to udawało, ale siły były pod tym względem bardzo nierówne.

Po przerwie zażarty bój toczył się dalej. Na początku w pierwszoplanowych rolach znów wystąpili golkiperzy i uszczelniona obrona obu drużyn. Nierzucony przez Bartłomieja Tomczaka karny dodał skrzydeł gospodarzom i zamiast remisu w 44. min. prowadzili 19-16.

Od tej pory walka toczyła się bramka za bramkę. Z tym, że Sjoestrand dokonywał naprawdę cudów. Szmal mu niewiele ustępował, ale jednak... W 54. min wszystko wróciło do początku połowy - gospodarze nadal prowadzili trzema golami 23-20. Prowadzenia nie oddali już do końca meczu. Jedynie w 55. minucie, po karnym Tłuczyńskiego, Polacy zmniejszyli różnicę bramek do 21-23.

W końcówce podopieczni trenera Wenty grali dosyć chaotycznie, co powodowało sporo strat piłek i prostych błędów. Ostatecznie Szwedzi odnieśli zasłużone zwycięstwo 24-21.

Szwecja - Polska 24-21 (14-12)

Polska: Sławomir Szmal - Marcin Lijewski 6, Tomasz Tłuczyński 4, Bartosz Jurecki 3, Bartłomiej Jaszka 2, Patryk Kuchczyński 2, Karol Bielecki 2, Grzegorz Tkaczyk 1, Bartłomiej Tomczak 1, Artur Siódmiak 0, Mariusz Jurasik 0, Piotr Grabarczyk 0, Mariusz Jurkiewicz 0, Mateusz Zaremba 0.

Szwecja: Mattias Andersson, Johan Sjoestrand - Jonas Larholm 5, Kim Andersson 4, Jonas Kallman 3, Dalibor Doder 3, Robert Arrhenius 3, Oscar Carlen 3, Niclas Ekberg 2, Kim Ekdahl Du Rietz 1, Tobias Karlsson 0, Fredrik Petersen 0, Mattias Gustafsson 0, Magnus Jernemyr 0, Lukas Karlsson 0, Jan Lennartsson 0.

Kary: Polska - 8, Szwecja - 10 min. Widzów: 11 606.

Grupa A:


Drużyna Mecze Punkty Bramki Z R P
1. Francja Francja 5 9 159 – 106 4 1 0
2. Hiszpania Hiszpania 5 9 139 – 110 4 1 0
3. Niemcy Niemcy 5 6 151 – 125 3 0 2
4. Tunezja Tunezja 5 2 114 – 137 1 0 4
5. Egipt Egipt 5 2 115 – 139 1 0 4
6. Bahrajn Bahrajn 5 2 105 – 166 1 0 4


Grupa B:



Drużyna Mecze Punkty Bramki Z R P
1. Islandia Islandia 5 10 157 – 119 5 0 0
2. Węgry Węgry 5 8 148 – 133 4 0 1
3. Norwegia Norwegia 5 6 140 – 136 3 0 2
4. Japonia Japonia 5 4 141 – 161 2 0 3
5. Austria Austria 5 2 144 – 148 1 0 4
6. Brazylia Brazylia 5 0 131 – 164 0 0 5


Grupa C:



Drużyna Mecze Punkty Bramki Z R P
1. Dania Dania 5 10 181 – 117 5 0 0
2. Chorwacja Chorwacja 5 7 148 – 109 3 1 1
3. Serbia Serbia 5 5 139 – 139 2 1 2
4. Rumunia Rumunia 5 4 132 – 123 2 0 3
5. Algieria Algieria 5 4 100 – 109 2 0 3
6. Australia Australia 5 0 77 – 180 0 0 5


Grupa D:

Drużyna Mecze Punkty Bramki Z R P
1. Szwecja Szwecja 5 8 142 – 112 4 0 1
2. Polska Polska 5 8 143 – 123 4 0 1
3. Argentyna Argentyna 5 7 133 – 114 3 1 1
4. Korea Południowa Korea Południowa 5 5 137 – 128 2 1 2
5. Słowacja Słowacja 5 1 128 – 156 0 1 4
6. Chile Chile 5 1 117 – 167 0 1 4
czwartek, 20 stycznia 2011

Francja pewnie pokonała Niemcy 30:23 w meczu grupy A rozgrywanych w Szwecji mistrzostw świata w piłce ręcznej.

Mecz był wyrównany tylko do 16. minuty, kiedy to na tablicy widniał wynik 7:7. Od tego momentu broniący tytułu mistrzowskiego Francuzi wyraźnie "odjechali" przeciwnikowi nie pozostawiając złudzeń, która drużyna jest lepsza.

Co prawda do przerwy Niemcy przegrywali tylko trzema golami i mogli mieć jeszcze nadzieje na dogonienie przeciwnika, ale na początku drugiej połowy "Trójkolorowi" wypracowali sobie aż pięciopunktową przewagę, którą w dalszej części gry jeszcze powiększyli.

To było czwarte grupowe zwycięstwo Francuzów, których czeka jeszcze mecz o pierwsze miejsce w grupie z Hiszpanami. Przed Niemcami wyższość mistrzów świata musiały uznać Tunezja, Egipt i Bahrajn.

To był mecz dwóch ekip, które w dotychczasowych spotkaniach trwających mistrzostw ponosiły same porażki. W środę w lepszych nastrojach z boiska schodzili Tunezyjczycy.

Od początku spotkania Tunezja osiągnęła przewagę. Po pięciu minutach prowadziła 3:1 a na przerwę schodziła z trzybramkową przewagą. W drugiej części spotkania jej przewaga była jeszcze większa i ostatecznie Tunezyjczycy pokonali reprezentację Bahrajnu 28:21.

Było to czwarte grupowe zwycięstwo Hiszpanów, którzy w ostatnim spotkaniu tej fazy mistrzostw zagrają o pierwsze miejsce w grupie z także niepokonanymi Francuzami.

Spotkanie z Egiptem było wyrównane tylko do stanu 6:6. Potem cztery gole z rzędu zdobyli Hiszpanie, którzy w dalszej części meczu spokojnie powiększali przewagę nad rywalem.

Wyższość duńskiej drużyny nie podlegała dyskusji od początku meczu. Już po dziesięciu minutach prowadzili oni 6:1 a na przerwę schodzili z siedmiobramkową przewagą.

W drugiej części gry faworyzowani Duńczycy utrzymali przewagę z pierwszej połowy i ostatecznie wygrali 26:19.

Było to czwarte grupowe zwycięstwo Danii, która lideruje tabli grupy C. Komplet zwycięstw ma także Chorwacja. W ostatniej kolejce pierwszej fazy grupowej dojedzie do starcia o pierwsze miejsce w grupie pomiędzy tymi dwiema drużynami.

Grupa A:

Drużyna Mecze Punkty Bramki Z R P
1. Francja Francja 4 8 131 – 78 4 0 0
2. Hiszpania Hiszpania 4 8 111 – 82 4 0 0
3. Niemcy Niemcy 4 4 115 – 99 2 0 2
4. Tunezja Tunezja 4 2 88 – 101 1 0 3
5. Egipt Egipt 4 2 89 – 112 1 0 3
6. Bahrajn Bahrajn 4 0 78 – 140 0 0 4


Grupa C:

Drużyna Mecze Punkty Bramki Z R P
1. Dania Dania 4 8 147 – 88 4 0 0
2. Chorwacja Chorwacja 4 7 119 – 75 3 1 0
3. Serbia Serbia 4 5 111 – 101 2 1 1
4. Rumunia Rumunia 4 2 94 – 95 1 0 3
5. Algieria Algieria 4 2 73 – 91 1 0 3
6. Australia Australia 4 0 59 – 153 0 0 4


środa, 19 stycznia 2011

Polska pokonała Koreę Płd 25-20 w MŚ piłkarzy ręcznych, które odbywają się w Szwecji i dzięki temu awansowała do dalszej fazy rozgrywek.


- Koreańczycy mogą stanąć wysoko w obronie, nawet na 15. metrze, grają niewygodnie i są nieprzewidywalni - mówili przed meczem polscy zawodnicy i trener. Ale co z tego, że to wiedzieli, skoro w pierwszej połowie nie zrobili z tej wiedzy pożytku.

Skutery na parkingu tirów

Przy wielkich i statycznych Polakach niscy i ruchliwi Koreańczycy wyglądali jak skutery na parkingu tirów. Wbiegali w obronę, rzucali z drugiej linii i prowadzili 4-1. O ile polska obrona nie wyglądała źle, to znowu problem był w ataku. W pierwszych dziesięciu minutach zdobyliśmy tylko jedną bramkę.

Potem armatę odpalił Karol Bielecki. Normalnie przy Koreańczykach wygląda jakby stał na krześle , a gdy poszedł w górę to bramkę Azjatów ostrzeliwał niczym nurkujący bombowiec. Trafił tak trzy razy i złapaliśmy z przeciwnikiem kontakt, którego nie straciliśmy już do końca.

Pomagał oczywiście jak zwykle Sławomir Szmal w bramce (najlepszy gracz meczu), tylko przed przerwą broniąc osiem rzutów. Po 30 minutach co prawda przegrywaliśmy 10-11, ale z widokami na zwycięstwo.

Ostatnia minuta nadziei Azjatów

Po wyjściu z szatni Koreańczycy jeszcze przez chwilę biegali, jakby mieli rozżarzone węgle w butach, ale 37. minuta była ostatnią, w której przyniosło im to efekty. Polska obrona, w której znakomicie spisywał się między innymi Piotr Grabarczyk, stopniowo pozwalała Koreańczykom na coraz mniej. A najważniejsze, że wreszcie zaskoczyło w ataku.

Grzegorz Tkaczyk, z meczu na mecz lepszy, tym razem grał już pięknie, kombinowane akcje kończył z koła nawet Tomasz Tłuczyński, w kontrach tylko raz pomylił się Patryk Kuchczyński. Z wyniku 13-14 wyszliśmy na 20-15. Gdy gola ze skrzydła zdobył... Karol Bielecki, wiadomo było że Korea jest rozbita.

Bitwa nie o miejsce, tylko o punkty

Pięć minut przed końcem było 24-16 po bardzo dobrej grze w obronie, dobrej w ataku w drugiej połowie, z zawodnikami którzy zaczynają wchodzić na swój dobry poziom.

W czwartek o godz. 20:15 mecz ze Szwecją, ale nie o pierwsze miejsce w grupie, bo lokata w tym przypadku wpływa tylko terminarz gier w fazie głównej. Prawdziwą stawką są punkty, które przechodzą z drużyną dalej. Dwa już mamy, o kolejne będzie bitwa w hali Scandinavium.

Grupa D MŚ w Szwecji

Polska - Korea Południowa 25-20 (10-11)

Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski - Grzegorz Tkaczyk 5, Bartosz Jurecki 5, Bartłomiej Jaszka 4, Karol Bielecki 4, Patryk Kuchczyński 3, Tomasz Tłuczyński 3, Marcin Lijewski 1, Bartłomiej Tomczak 0, Artur Siódmiak 0, Mariusz Jurasik 0, Piotr Grabarczyk 0, Mariusz Jurkiewicz 0.

Korea Płd.: Chang Woo Lee, Chan Young Park, Dong Myung Lee - Dong Geun Yu 5, Yi Kyeong Jeong 4, Jung Geu Park 3, Jae Bok Sim 2, Ci Yoel Yoon 2, Su Young Jung 1, Duk Jun Lim 1, Jae Woo Lee 1, Seung Do Na 1, Hwan Sung Kim 0, Chan Yong Park 0, Yun Suk Oh 0, Hyo Won Eom 0.

Kary: Polska - 6, Chile - 6 min. Widzów 6001.


 
1 , 2 , 3